Reklama

Reklama

Agnieszka Radwańska dokończy mecz z Cwetaną Pironkową w poniedziałek

Mecz Agnieszki Radwańskiej (nr 2.) z Bułgarką Cwetaną Pironkową w czwartej rundzie wielkoszlemowego turnieju Roland Garros zostanie dokończony w poniedziałek wczesnym popołudniem. W niedzielę wieczorem, około godz. 20.40, został przerwany z powodu deszczu, przy stanie 6:2, 3:0 dla krakowianki. Agnieszka była zła, że nie udało się jej dokończyć spotkania.

Już w pierwszym gemie obie tenisistki toczyły zaciętą walkę o każdy punkt, czego skutkiem były cztery równowagi i gra na przewagi. Lepsza w tej wojnie nerwów i wzajemnym wyczuwaniu się okazała się krakowianka, która zdołała utrzymać swoje podanie na otwarcie meczu (dwa poprzednie mecze zaczynała od straty serwisu).

Chwilę później Pironkowa, również nie bez trudu, wyrównała na 1:1, po czym trochę straciła impet gry, coraz częściej oddając inicjatywę Polce. Skutkiem tego była seria czterech wygranych gemów przez wiceliderkę rankingu WTA Tour i jej prowadzenie 5:1.

Reklama

Wtedy nieoczekiwanie straciła swoje podanie na 5:2, jednak zaraz po tym zdołała przełamać serwis rywalki i rozstrzygnęła na swoją korzyść losy pierwszego seta, po 47 minutach gry.

Był to pierwszy z czterech kolejnych gemów, jakie Radwańska zapisała na swoim koncie, wychodząc na prowadzenie 3:0 w drugiej partii. W tym momencie jednak konieczne okazało się przerwanie gry, w wyniku nasilających się opadów deszczu, więc tenisistki musiały udać się do szatni.

Wrócą na kort im. Suzanne Lenglen w poniedziałek po zakończeniu meczu trzeciej rundy mężczyzn, w którym spotkają się Hiszpan Marcel Granollers i Austriak Dominic Thiem (nr 13.). 

Radwańska plasuje się w rankingu WTA o 100 pozycji wyżej od Bułgarki - 102. na świecie. Ma też zdecydowanie korzystny bilans dotychczasowych 11 pojedynków 9-2, a na nawierzchni ziemnej 4-0.

Był to już trzeci - i to z rzędu -  mecz rozegrany przez 27-letnia krakowiankę w tegorocznym Roland Garros na Suzanne Lenglen, drugim co do wielkości stadionie w centrum Francuskiej Federacji Tenisowej w Lasku Bulońskim. Tylko w pierwszej rundzie rywalizowała na korcie centralnym im. Philippe’a Chatriera.

Jeśli Radwańska wygra, to we wtorek spotka się w ćwierćfinale z lepszą zawodniczką w rozgrywanym równolegle na owalnym Korcie Numer 1 spotkaniu Rumunki Simony Halep (nr 6.) z Australijką Samanthą Stosur (21.), gdzie przegrywano mecz przy stanie 5:3 dla Halep.

W drugiej parze 1/4 finału, wyłonionej w niedzielę, dojdzie do pojedynku Hiszpanki Garnbine Muguruzy (nr 4.) z Amerykanką Shelby Rogers, która dotychczas najlepszy wynik w Wielkim Szlemie uzyskała we wrześniu ubiegłego roku, dochodząc do trzeciej rundy US Open.

Przed opadami deszczu udało się wyłonić za to komplet ćwierćfinalistów w dolnej połówce drabinki mężczyzn. W pierwszej z nich znaleźli się ubiegłoroczny triumfator - Szwajcar Stan Wawrinka (nr 3) i Hiszpan Albert Ramos-Vinolas.

Pierwszy z nich stracił już piątego seta w tegorocznej edycji, zanim pokonał Serba Victora Troickiego (22.) 7:6 (7-5), 6:7 (7-9), 6:3, 6:2. Natomiast Ramos-Vinolas wyeliminował zaskakująco łatwo Kanadyjczyka Milosa Raonica (8.) 6:2, 6:4, 6:4.

Natomiast w drugiej parze ćwierćfinałowej spotkają się Szkot Andy Murray (nr 2.), który wieczorem bez straty seta uprał się z Amerykaninem Johnem Isnerem (15.) 7:6 (11-9), 6:4, 6:3, z Francuzem Richardem Gasquetem (9.). Zawodnik gospodarzy pokonał Japończyka Keri Nishikoriego (5.) 6:4, 6:2, 2:6, 6:2.

W ósmym dniu paryskiej imprezy do ćwierćfinału debla awansował Marcin Matkowski, w parze z Leanderem Paesem z Indii. Para rozstawiona z numerem 16., wyeliminowała triumfatorów tegorocznego Australian Open - Brytyjczyka Jamiego Murraya i Brazylijczyka Bruno Soaresa (nr 4.) 7:6 (7-5), 7:6 (7-4).

W meczu o awans do półfinału rywalami duetu Matkowski-Paes będą amerykańscy bliźniacy Bob i Mike Bryanowie (nr 5.), najbardziej utytułowany męski debel w historii tenisa. Tenisiści z USA w tym sezonie spisują się nieco słabiej, niż w ostatnich latach, ale w Paryżu dwukrotnie triumfowali (2003 i 2013), a w poprzedniej edycji dotarli do finału.

Paes ma w dorobku trzy tytuły wywalczone w Roland Garros z różnymi partnerami (1999, 2001 i 2009), ale w tym sezonie to jest jego pierwszy start na kortach ziemnych. Matkowski najdalej w tej imprezie doszedł do ćwierćfinału, co udało mu się po raz czwarty (wcześniej dokonał tego w latach 2010, 2013 i 2015). Polak stworzył debel z zawodnikiem z Indii tuż przed imprezą i są umówieni na wspólne występy do Wimbledonu. Wcześniej grali ze sobą w Kuala Lumpur, gdzie odnieśli zwycięstwo, a także w Szanghaju i Bazylei, gdzie wygrali po jednym meczu.

- Miałem w ostatnim czasie spore problemy rodzinne, o których nie chcę opowiadać, bo to zbyt osobiste sprawy. Ale wróciłem do tenisa, mam nadzieję, że na dobre i jestem głodny sukcesu. Udało mi się namówić na wspólną grę Marcina, który jest świetnym deblista i jestem zadowolony z tej współpracy. Skoro w naszym pierwszym starcie po dłuższej przerwie jesteśmy już w ćwierćfinale Wielkiego Szlema, to znaczy, ze to był strzał w dziesiątkę.  Z każdym meczem się coraz bardziej dogrywamy i myślę, że to daje dużą nadzieję na pokonanie Bryanów. Obaj wiemy, jak z nimi wygrywać, więc wyjdziemy do gry pewni. Że możemy zwyciężyć - powiedział Interii Paes.

W razie zwycięstwa duetu Matkowski-Paes nad braćmi Bryanami, może w Paryżu dojść do "polskiego" półfinału. Oczywiście, jeśli Łukasz Kubot i Austriak Alexander Peya (nr 9.), w poniedziałek okażą się lepsi od pary: Pablo Cuevas z Urugwaju i Hiszpan Marc Granollers.   

Kubot i Matkowski rozpoczęli sezon wspólnie, ale w kwietniu uznali, że osiągane przez nich wyniki nie są zadowalające, więc dalej będą grać z innymi partnerami. Jednak stworzą olimpijski debel na sierpniowe igrzyska w Rio.

Oprócz Radwańskiej i Matkowskiego, w niedzielę na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa odnotowaliśmy jeszcze trzy polskie akcenty, ale w rywalizacji juniorów. Iga Świątek, na dwa dni przed 15. urodzinami, potwierdziła, że nie boi się 18-letnich rywalek, przeważających w drabince wielkoszlemowej imprezy. Po dwóch wygranych meczach w eliminacjach, w pierwszej rundzie turnieju głównego, wyeliminowała Rumunkę Georgię Graciun (nr 7.) 6:3, 6:2. Teraz na drodze młodej Polki stanie Japonka Mai Hontana, ale dopiero we wtorek. W poniedziałek Światek zainauguruje grę w deblu, w parze z Włoszką Federicą Bilardo. Ich przeciwniczkami będą Brytyjka Jodie Burrage i Węgierka Panna Udvardy (nr 6.).

Nie powiodło się natomiast w tej samej fazie singla juniorów Piotrowi Matuszewskiemu, który przegrał z Włochem Riccardo Belzeranim 6:7 (5-7), 2:6. Wieczorem występ w Paryżu rozpoczął Kacper Żuk od meczu z Hiszpanem Nicolą Kuhnem, ale na korcie numer 15. deszcz przerwał rywalizację po dwóch setach, przy stanie 6:4, 3:6. Wznowią grę w poniedziałek, podobnie jak Radwańska.

Z Paryża Tomasz Dobiecki

Wyniki niedzielnych meczów 4. rundy singla mężczyzn:

Richard Gasquet (Francja, 9) - Kei Nishikori (Japonia, 5) 6:4, 6:2, 4:6, 6:2

Andy Murray (W. Brytania, 2) - John Isner (USA, 15) 7:6 (11-9), 6:4, 6:3

Stanislas Wawrinka (Szwajcaria, 3) - Viktor Troicki (Serbia, 22) 7:6 (7-5), 6:7 (7-9), 6:3, 6:2

Albert Ramos (Hiszpania) - Milos Raonic (Kanada, 8) 6:2, 6:4, 6:4

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje