Reklama

Reklama

Agnieszka Radwańska: Dobrze, że nie jestem faworytką

​Choć Agnieszka Radwańska jest rozstawiona z numerem 4., to jednak nie ona jest faworytką - przynajmniej zdaniem byłych tenisistów i bukmacherów - czwartkowego spotkania z Niemką Sabine Lisicki (nr 23.) w półfinale wielkoszlemowego turnieju na trawie w Wimbledonie.

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z półfinału pomiędzy Agnieszką Radwańską a Sabine Lisicki. Początek koło 16

- To w sumie dobrze, że nie jestem faworytką, bo podobno wtedy gram lepiej, tak przynajmniej słyszałam i czytałam o sobie. Ale poważnie, to nie da się ukryć, że Sabine jest trudna rywalką, głównie przez mocny serwis. W dodatku w czwartej rundzie pokonała Serenę Williams, która miała tu wygrać, tak jak przed rokiem, więc trzeba mieć przed nią respekt - powiedziała Radwańska.

Czwarta tenisistka w rankingu WTA Tour przegrała tu przed rokiem, w swoim pierwszym wielkoszlemowym finale, z Williams. Obecnie więc obroniła już 900 z 1400 punktów.

- Wiadomo, że przykro byłoby przegrać w pierwszej czy w drugiej rundzie, bo wtedy taką stratę by się odczuło. Jednak przeszłam do drugiego tygodnia Wielkiego Szlema i zrealizowałam plan minimum. Teraz może być tylko lepiej. Na pewno wychodząc na kort nie będę się zastanawiać nad punktami, rankingiem, ani premią za awans. Wyjdę na kort po to, żeby wygrać kolejny mecz - dodała.

Krakowianka i Lisicki, posiadająca polskie korzenie, wyjdą w czwartek do gry w drugim pojedynku na korcie centralnym.  Przed nimi, o godzinie 13.00 (14.00 czasu polskiego) rozpoczną rywalizację Belgijka Kirsten Flipkens i Francuzka Marion Bartoli. Transmisje przeprowadzi Polsat Sport.

- Bardzo lubię kort centralny, to bardzo ważne dla mnie miejsce, ale nie jestem w stanie policzyć dokładnie, ile meczów na nim zagrałam dotychczas. Przez te kilka lat od początku kariery jednak trochę się ich pewnie uzbierało. Jednak zawsze chętnie wychodzę tam do gry, bo to miejsce jest naprawdę wyjątkowe. Niesie też bardzo wiele miłych wspomnień, szczególnie sprzed roku - powiedziała Radwańska.

Chociaż jest najwyżej notowaną uczestniczką jaka pozostałą w londyńskiej imprezie w fazie ćwierćfinałów, to jednak bukmacherzy solidarnie najwyżej oceniają szanse na triumf w Wimbledonie Lisicki. Polka jest dopiero druga na liście, nieznacznie więcej można zarobić obstawiając jej wygraną z Niemką.

- Być może to sprawa tego wielkiego bandaża na nodze, który medycy założyli jej na udzie podczas ostatniego meczu. Na pewno wygrała z Na Li w wielkim stylu i pokazała, że jest w formie, naprawdę mocna. Ale jeśli ta kontuzja jest poważna, to może mieć problemy z Sabine. Przecież ona pokonała Serenę, serwując praktycznie lepiej od niej, a to wydaje się właściwie niemożliwe - powiedział Australijczyk Pat Cash.

Zdanie triumfatora Wimbledonu z 1987 roku podziela wielu innych byłych tenisistów czy tenisistek. Widać jednak, że trochę podążają utartymi szlakami, bo analiza drabinki i szans tegorocznych półfinalistek sprawia im wiele problemów.

- Nie jest łatwo wskazać z tej czwórki murowaną faworytkę. Na pewno Agnieszka i Marion mają największe doświadczenie, bo były tu już w półfinale. To może im pomóc w czwartek, ale z drugiej strony też nie gwarantuje sukcesu. Kirsten i Sabine nie mają nic do stracenia, więc mogą wyjść na kort beż żadnego obciążenia. Kobiecy tenis bywa w końcu bardzo nieprzewidywalny - powiedział Szwed Mats Wilander.

W szanse Radwańskiej najmniej chyba wierzy jedna z najbardziej utytułowanych tenisistek w historii, pochodząca z Pragi, ale grająca przez większość kariery w barwach USA, Martina Navratilova.

- Trawa jest bardzo wymagająca i jeśli chce się wygrać Wimbledon, to trzeba być zdrowym. Myślę, że problemy z nogą Agnieszki mocno utrudnią jej pokonanie Lisicki, z jej mocnym serwisem w roli głównej. Dlatego uważam, że w górnej połówce drabinki finał osiągnie jednak Sabine. Mniej pewności mam co do tego, z kim zagra w sobotę. Flipkens jest naprawdę mocna, co pokazała w kilku meczach tutaj, ale po raz pierwszy tak daleko doszła w Wielkim Szlemie. To może ją usztywnić, a jeśli tak się stanie, to Marion na pewno nie wypuści takiej szansy z rąk. Jest jednak bardziej doświadczona" - powiedziała.

Reklama

Natomiast już o godzinie 11.30 (12.30 w Polsce) o awans do półfinału gry mieszanej będzie walczył Marcin Matkowski w parze z Czeszką Kvetą Peschke. Rywalami duetu numer 11. w drabince będzie mikst rozstawiony z numerem trzecim - Słowenka Katerina Srebotnik i Serb Nenad Zimonjić.

Ostatnim polskim akcentem w dziesiątym dniu tegorocznego Wimbledonu będzie występ Kamila Majchrzaka w deblu juniorów. Razem z Francuzem Maximem Janvierem spotka się on w drugim pojedynku na korcie nr 8 z Japończykiem Yoshihito Nishioką i Peruwiańczykiem Jorge Brianem Pantą (nr 5.).

Tomasz Dobiecki

Reklama

Reklama

Reklama