Reklama

Reklama

Agnieszka Radwańska celuje w wielkie szlemy i igrzyska

- Sezon ogólnie zaliczam do udanych, skończyłam w piątce, nie ma co narzekać - powiedziała w rozmowie z Maciejem Jermakowem z RMF FM Agnieszka Radwańska. Tenisistka opowiedziała też o planach na przyszły rok.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Reklama

Maciej Jermakow, RMF FM: Jak zapamięta pani ten miniony sezon? Sezon trochę szalony...

Agnieszka Radwańska: - Na pewno tak. Początek troszkę słabszy, nie był to taki początek, o którym marzyłam i wiadomo, wyniki nie były takie, jak chciałam. Ale końcówką na pewno nadrobiłam. Nie mogę sobie nic zarzucić, wygrałam trzy turnieje. Oczywiście ten ostatni będzie zapamiętany przeze mnie i wydaje mi się, że przez wiele innych osób na długo. Sezon ogólnie zaliczam do udanych. Skończyłam w piątce, nie ma co narzekać. 

Który moment był przełomowy, co sprawiło, że gra zaczęła wyglądać dużo lepiej?

- Wydaje mi się, że trawa była bardzo udanym momentem sezonu. To krótki okres, były trzy turnieje, ale trzy turnieje udane. Ameryka troszkę gorzej, ale znów jakoś  "kliknęło" w Azji. Tam od początku czułam się dobrze fizycznie i psychicznie, mimo że był to bardzo długi wyjazd bo trwał prawie siedem tygodni.

Tie-break z Simoną Halep to chyba taki moment w życiu, który będzie pani wspominać za 10, 20, 30 lat, bo to rzadko się zdarza...

- Szczerze mówiąc nie pamiętam z tego tie-breaka dużo. Pamiętam na pewno piłkę setową. Ale jak już wszystko ze mnie "zejdzie", to na pewno sobie tego tie-breaka jeszcze sobaczę. To było tyle emocji, tak szybko się to działo, we wszystkich zresztą meczach. Są luki w pamięci, więc jeszcze do tego wrócę.

Nowy sezon to wiele różnych wyzwań. Pani już ma ułożone w głowie, co będzie najważniejsze, nad czym trzeba się najbardziej skupić?

- Przede wszystkim wielkie szlemy i igrzyska - to są rzeczy, które są najważniejsze w przyszłym roku i na tym się będę przede wszystkim skupiać. Ale tak jak wszyscy wiemy, sezon tenisowy jest dość długi. To jest praktycznie 10 miesięcy grania, więc tutaj trzeba być cały czas w formie i cały czas prezentować swój najlepszy tenis. Mam tylko nadzieję, że dalej utrzymam ten poziom, na którym grałam w końcówce roku i zacznę dobrze od samego początku.

A już wiadomo, co z Fed Cupem, bo miejsce turnieju trochę takie niefortunne, biorąc pod uwagę kalendarz?

- Szczerze mówiąc, jeszcze nie. Wiadomo, będę starała się tam zagrać, jednak jest to reprezentacja. Wszystko się okaże, jak już dojdzie do tego meczu, wcześniej będzie jeszcze dużo startów. Na razie skupiam się na pierwszym wielkim szlemie, czyli na Australian Open i to jest teraz priorytet.

Czytaj cały wywiad na rmf24.pl!

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | tenis | Puchar Federacji

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL