Austriacy przystępowali do meczu jako faworyci - konferencję południowo-wschodnią zakończyli z bilansem 11 zwycięstw i jednej porażki, a w półfinale rozbili London Warriors 71:34. Panthers dotarli do finału po sezonie zasadniczym z dorobkiem 10 wygranych i 2 porażek oraz po emocjonującym półfinale w Niemczech, gdzie pokonali Rhein Fire 41:40. Co ciekawe, jedyną porażkę w całej kampanii Vikings ponieśli właśnie z wrocławianami, którzy wygrali z nimi na wyjeździe 34:31.
W finale o powtórce nie było mowy. Wiedeńczycy potrzebowali niespełna pięciu minut na pierwsze przyłożenie i już po pierwszej kwarcie prowadzili 21:0. Motorem ich ataku był rozgrywający Ben Holmes, który raz po raz znajdował luki w polskiej defensywie - po jego podaniach punktowali m.in. Florian Bierbaumer, Yannick Mayr i Darrell Stewart.
Jedyne punkty Panthers padły w drugiej kwarcie. Najpierw field goal zdobył Jakub Ciurkot, a chwilę później wrocławianie dołożyli dwa oczka w nietypowych okolicznościach: przechwycili piłkę przy próbie podwyższenia i Maciej Jabłoński przebiegł z nią niemal całe boisko. Na tym jednak skończyły się dobre wiadomości - do przerwy było już 48:5 dla Vikings.
Druga połowa nie przyniosła zmiany. Austriacy dołożyli dwa przyłożenia w trzeciej kwarcie, oba po podaniach Holmesa do Stewarta, a w czwartej - mimo dłuższej postawy defensywy Panthers - punktował jeszcze rezerwowy rozgrywający Nico Hrouda, znajdując Fabiana Edera. Ostatecznie 68:5 i puchar Gold Bowl dla drużyny trenera Chrisa Calaycaya.
Dla podopiecznych Dave'a Likinsa wynik jest bolesny, ale samo dotarcie do finału europejskich rozgrywek pozostaje największym osiągnięciem klubu z Dolnego Śląska.









