Reklama

Reklama

Żużel. eWinner 1. Liga. Aforti Start Gniezno nie rezygnuje z marzeń o ekstralidze

Osiem lat minęło od ostatnich występów żużlowców Startu Gniezno w ekstralidze. W wielkopolskim klubie wierzą, że prędzej czy później wrócą do elity, ale nowy sezon rozpoczną z małym falstartem.

W czwartek Główna Komisja Sportu Żużlowego poinformowała o zakażeniach w drużynie Startu, dlatego też zaplanowane na sobotę spotkanie z Orłem Łódź zostało odwołane.

- Mamy szczyt pandemii w kraju, nic dziwnego, że to wychodzi w drużynach sportowych. Trudno dziś wyrokować, jak długo to potrwa w naszym zespole, każda z osób przechodzi to indywidualnie, niektórzy ciężej, a to na pewno będzie miało wpływ na powrót do optymalnej formy. Moim zdaniem zaczynanie rozgrywek w szczycie pandemii, nie jest dobrym rozwiązaniem - powiedział PAP menedżer gnieźnieńskiego klubu Rafael Wojciechowski.

Reklama

Bez względu na kłopoty związane z pandemią koronawirusa, w Starcie z każdym sezonem rosną apetyty. Nie może być inaczej, skoro drużyna notuje coraz lepsze wyniki - dwa lata temu rywalizację zakończyła na półfinale, w ubiegłym roku zajęła drugą lokatę za faworyzowanym Apatorem Toruń.

- Cały czas mamy w planach znaleźć się w tej ekstralidze. Ale też musimy być na to przygotowani pod każdym względem - finansowym, organizacyjnym i infrastrukturalnym. Organizacyjnie jesteśmy już bardzo blisko, to kwestia zatrudnienia odpowiedniej ilości osób, ale liczymy, że jak ta pandemia się skończy, to nie będziemy musieli w tym obszarze szukać oszczędności. W kwestii infrastruktury to jesteśmy w dobrych relacjach z władzami miasta i mamy zapewnione od nich wsparcie - tłumaczył.

Jak dodał, w przypadku strony sportowej niezwykle istotną rolę odgrywa "praca u podstaw", czyli szkolenie młodzieży, której trenerem został Krzysztof Jabłoński.

- Może nie jesteśmy jednym z faworytów rozgrywek, ale mocno pracujemy z młodzieżą i możemy się pochwalić, że dwaj nasi 15-latkowie zdali egzamin na licencję żużlową - Mateusz Jabłoński oraz Oskar Hurysz. Możemy perspektywicznie patrzeć, bo mamy jeszcze w kadrze innych uzdolnionych juniorów. W ekstralidze, żeby się utrzymać, trzeba mieć mocną młodzież, a wtedy to zadanie jest zdecydowanie łatwiejsze - zaznaczył.

Do nowego sezonu gnieźnianie przystąpią w nieco zmienionym składzie. Z zespołem pożegnali się Chorwat Jurica Pavlic (zakończył karierę), Szwed Oliver Berntzon (Arged Melasa TŻ Ostrovia Ostrów Wielkopolski) oraz Adrian Gała (Abramczyk Polonia Bydgoszcz). W ich miejsce pozyskano Szweda Petera Kildemanda (ostatnio Zdunek Wybrzeże Gdańsk), Maksymiliana Bogdanowicza (Moje Bermudy Stal Gorzów) oraz Mirosława Jabłońskiego, który jest wychowankiem gnieźnieńskiego klubu. Jabłoński w trakcie poprzedniego sezonu rozwiązał umowę z Orłem Łódź. W składzie pozostali m.in. liderzy: Fin Timo Lahti, Duńczyk Fredrik Jakobsen oraz Oskar Fajfer.

"Berntzon był z nami przez cztery sezony, bardzo dobrze spisywał się na wyjazdach, ale gorzej na naszym torze. W życiu sportowca przychodzi taki czas, że musi zmienić otoczenie, żeby wyzwolić te nowe bodźce. Zarówno z Oliverem, jak i Adrianem mamy cały czas dobre relacje. Pozyskaliśmy nowych zawodników i wierzę, że ta współpraca będzie pozytywnie się układać" - wyjaśnił Wojciechowski.

Żużlowcom przyjdzie rywalizować bez obecności kibiców na trybunach. A dochody ze sprzedaży biletów, karnetów i tzw. dnia meczowego to spora część budżetu pierwszoligowców. One w przeciwieństwie do klubów z ekstraligi nie mogą liczyć na wysokie profity z tytułu sprzedaży m.in. praw telewizyjnych.

- Nie liczę na to, że w tym sezonie kibice wrócą na stadiony. Bardziej patrzymy na te rozgrywki pod kątem bezpieczeństwa, żeby udało się w ogóle je +odjechać+. Jeśli chodzi o nasz budżet, to robimy wszystko, żeby sobie poradzić. Poczyniliśmy już pewne ruchy oszczędnościowe, mamy też dość mocne grono sponsorów, którzy mimo trudnej sytuacji, nie wycofują się. Budżet mamy tak ułożony, aby pokryć wszystkie zobowiązania - zapewnił Wojciechowski.

Jazda bez kibiców to duża strata także dla samych zawodników, nie tylko Startu, ale i innych klubów. W kontraktach mają oni dokładnie uregulowane wszystkie kwestie finansowe. Ich zarobki za zdobyte punkty są pomniejszane w przypadku rozgrywania meczów bez udziału publiczności, czy przy 25-procentowej widowni. W przypadku zapełnienia stadionu w połowie, mogą liczyć na 100 procent wynagrodzenia.

Nie wiadomo jeszcze, czy gnieźnianie będą mogli za tydzień przystąpić do rozgrywek, kiedy to czeka ich derbowe spotkanie z Arged Melasą TŻ Ostrovią.

autor: Marcin Pawlicki

lic/ sab/

Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL