"Wszystko dopiero się rozkręca"

Unia Leszno pokonała na własnym stadionie ekipę z Tarnowa. Do dorobku "Byków" 10 punktów dorzucił Damian Baliński, który tym samym zmazał w dużym stopniu plamę po słabszym występie w Toruniu.

"Cieszę się, że udało nam się wygrać z Unią Tarnów. To był bardzo ciężki pojedynek. Najważniejsze, że przetarliśmy się przed własną publicznością. W kolejnych potyczkach powinno iść łatwiej, choć przeciwnicy będą równie mocni" - komentował po meczu Damian Baliński.

Reklama

Leszczynianin toczył na torze zaciekłe boje z Rune Holtą, którego raz zdołał zostawić za plecami. Tej samej sztuki dokonał w jednym z pojedynków z Tomaszem Gollobem.

"Cieszy mnie moja dzisiejsza dyspozycja. Nie wiem, jak te wyścigi wyglądały z trybun. Z mojej strony mogę powiedzieć, że zrobię wszystko, by w kolejnych potyczkach było jeszcze lepiej. Po pierwszym udanym meczu na własnym torze ciśnienie będzie jednak mniejsze. Wszyscy pojechali w miarę dobrze. Robert Miśkowiak przełamał się w końcówce. Widać, że wszystko idzie ku dobremu" - dodał Baliński.

Pozostałe wypowiedzi po meczu Unia Leszno - Unia Tarnów:

Leigh Adams: Wspaniale było jechać przed taką publicznością. Nie pamiętam kiedy ostatnio ten stadion był tak wypełniony. Atmosfera była wyjątkowa, a spotkanie niełatwe. Cieszę się, że koledzy, a w tym Jarek Hampel, który dołączył do drużyny, tak dobrze pojechali. Dzień wcześniej trenowałem na torze w Lesznie, bo wiadomo, że w tej fazie sezonu jeszcze nikt nie ma wszystkiego dopracowanego i jest wciąż na to czas. Takie próby służą właśnie temu.

Robert Kasprzak: Wydaje mi się, że w moim wykonaniu zawody były udane. Zdobyłem 4 punkty, ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy. Teraz pozostaje czekać na przyszły tydzień i w takim samym stylu zwyciężyć z Włókniarzem Częstochowa. W Toruniu tylko w biegu młodzieżowym udało mi się przyjechać na drugiej pozycji, później już naprawdę nic nie pasowało. W ogóle nie mogliśmy się tam z kolegami dopasować. Tor sprawił nam straszne problemy. Ważne jednakże, iż dziś było dobrze. Myślę, że odzyskaliśmy zaufanie kibiców i dalej będzie świetnie.

Czesław Czernicki: Zawiódł mnie dziś Robert Miśkowiak. Co prawda częściowo się zrehabilitował w jednym z biegów dowożąc z Adamsem podwójne zwycięstwo. Nie wiem czy dalej będę na niego stawiał. Ma się pojawić na testach Travis McGowan, więc zobaczymy.

Tomasz Gollob: Rywale postawili trudne warunki. Gratuluję im zwycięstwa. Jeśli chodzi o mnie, to chcę zauważyć, że w przeciwieństwie do niektórych zawodników nie mam już tylu startów za sobą. Nie jeżdżę w Anglii. Wszystko dopiero się rozkręca.

Rune Holta: Ostatecznie przegraliśmy 11 punktami. Zdobyłem 8 "oczek" i oczywiście wolałbym, żeby to było więcej. Głównym mankamentem były starty. Gdy dobrze nie wyjdzie się spod taśmy naprawdę trudno to potem nadrobić. Kilka razy zostałem od początku i dlatego tak to wszystko się ułożyło.

Janusz Kołodziej: Było troszeczkę lepiej, ale nie do końca. Tak super, jakbym tego chciał, nie pojechałem. Cieszę się z tego, że byliśmy dziś w kontakcie z leszczynianami. Przecież mogło być i tak, że w ogóle nie podjęlibyśmy walki. Tymczasem staraliśmy się i do połowy zawodów było nawet nieźle. Końcówkę trochę przespaliśmy. Zaczęły się małe kombinacje z torem, ale takie jest prawo gospodarza. Byliśmy troszeczkę gorsi, bo nasz finisz był słabszy.

Jacek Rempała: Przegrywałem już na starcie. Nie potrafiłem uporać się z tym elementem i to zaowocowało takim, a nie innym wynikiem. Na trasie po dwóch okrążeniach jeszcze traciłem dystans. To był słaby występ i nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.

Konrad Chudziński

Dowiedz się więcej na temat: Toruń | Tarnów | robert | Leszno | Unia Leszno

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje