Wokół Grand Prix Polski

Sobotnie zawody poprzedziła konferencja prasowa zorganizowana przez organizatora cyklu firmę BSI. Ogłoszono na niej wiadomość, że zmagania najlepszych żużlowców świata rozpoczną się w przyszłym sezonie od turnieju w Australii, tym samym cykl Grand Prix po raz pierwszy odbędzie się poza Europą.

Pierwszy turniej zaplanowano w roku przyszłym na 10 marca. Najprawdopodobniej żużlowcy będą zmagali się w dziewięciu a nie jak dotychczas sześciu turniejach. Zawody Grand Prix w roku przyszłym zawitać mają do nowych państw m.in. do Walii, Niemiec, Hiszpanii. Polacy podobnie jak w tym sezonie mają być organizatorem dwóch turniejów. Zmieniono również formułę drużynowych mistrzostw świata. BSI chce upodobnić je do mistrzostw rozgrywanych chociażby w piłce nożnej, gdzie najlepsze ekipy rywalizują ze sobą przez kilka tygodni. W przyszłym roku DMŚ odbędą się w Polsce w połowie lipca i potrwają cały tydzień.

Reklama

Ile on wypił?

Mocno zdziwiła kibiców nieobecność na zawodach reprezentanta Szwecji - Stefana Danno, który miał walczyć o miejsce w pierwszej dziesiątce cyklu. Jak się wkrótce okazało Danno nie został dopuszczony do zawodów ponieważ przed zawodami wykryto u niego obecność alkoholu w wysokości 0,51 promila. Zgodnie z regulaminem zawodnik został wykluczony z zawodów i pod dużym znakiem zapytania stoi jego występ w Grand Prix Chalennge. Istnieje możliwość, że zostanie wykluczony z prawa udziału w tym turnieju.

Carl Blomfeld jako maskotka

Przed zawodami Gollob nie ukrywał, że na ostatni turniej sam przygotowywał sobie sprzęt. Jak się okazało usługi zatrudnionego za duże pieniądze Blomfelda

W tym sezonie Tomkowi się za bardzo nie przydały, a sam mechanik podczas zawodów przebywał w parkingu wyłącznie w roli obserwatora lub jak kto woli.. maskotki Golloba. Mało prawdopodobne wydaje się przedłużenie umowy z kanadyjskim mechanikiem na kolejny sezon.

Blamaż Protasiewicza

W sobotnich zawodach wystartowało aż czterech Polaków. Tomasz Gollob wykonał swój plan minimum i zapewnił sobie udział w przyszłorocznym cyklu Grand Prix. Trzeba jednak przyznać, że jego jazda w sobotę aż do biegu półfinałowego potwierdziła, że lokata zajęta w tegorocznych mistrzostwach mocno odbiega od jego możliwości. Kibice obecni na trybunach co rusz gdybali, co by było gdyby nie wypadek samochodowy Polaka, czy defekt motocykla podczas Grand Prix we Wrocławiu. Trzeba mieć nadzieję, że w przyszłym roku pech w końcu opuści Polaka. Dosyć udanie w zawodach wystartował Dobrucki, który awansował do turnieju głównego, ale na miarę swoich możliwości pojechał tylko w jednym biegu. O miejsce w przyszłorocznym cyklu będzie musiał walczyć podczas GP Challennge w Abensbergu.

Swój wielki talent potwierdził najmłodszy uczestnik cyklu Grand Prix - 18 letni Jarosław Hampel, który po niepowodzeniu w pierwszym biegu zdołał "dojechać" aż do 20 biegu. Jedno nie ulega wątpliwości. Rośnie nam talent na miarę Tomasza Golloba, oby tylko był on skutecznie prowadzony i szlifowany przez kolejne lata. Ostatnim Polakiem jak i ostatnim zawodnikiem w turnieju okazał się Piotr Protasiewicz, który swoim występem się skompromitował i potwierdził tylko tezę głoszoną przez niektórych kibiców, że jego starty w Grand Prix są totalnym nieporozumieniem. W pierwszym swoim biegu zaliczył upadek, w drugim dotknął taśmy i został wykluczony.

A jednak Loram

Tytuł mistrza świata trafił w ręce Marka Lorama, choć przyznać trzeba, że do końca walczył Tony Rickardsson, który na sam koniec zawodów, w biegu 24 stracił srebrny medal na rzecz Billy Hamilla, który wraz z Gregiem Hancockiem jak za swoich najlepszych lat, bez problemu rozstrzygnęli między sobą kolejność w finale A.

Dowiedz się więcej na temat: turniej | zawody | Grand Prix

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje