Robert Kościecha: Utrzymanie najważniejsze

Sporo radości sprawili swoim wiernym fanom w minioną niedzielę żużlowcy Lotosu Wybrzeża Gdańsk, nadspodziewanie łatwo pokonując u siebie Atlas Wrocław 55:35.

Lotos po niedzielnym zwycięstwie otrzymał także dodatkowy punkt bonusowy, bowiem we Wrocławiu przegrał nieznacznie 44:46.

Reklama

Po meczu powiedzieli:

Jarosław Hampel (Atlas Wrocław): - Ciężki mecz, gdańszczanie dyktowali warunki i nie udało nam się powalczyć. Teoretycznie jest jeszcze możliwość, że spadniemy na siódme miejsce w tabeli, ale myślę, że podołamy i będziemy walczyć w szóstce jadącej o najwyższe cele. Podchodzimy do tego spokojnie. Moje wykluczenie po walce na łuku z Robertem Kościechą było sprawą dyskusyjną, sędzia podjął taką a nie inną decyzję. Może i mnie Robert nie dotknął, ale pociągnęło go na jednej z kolein i powiózł mnie tak mocno i wypchnął mnie na szeroką. Mogłem zaryzykować i trzymać gaz albo odpuścić całkiem, może bym z tego wyjechał. Banda zbliżała się tak szybko, że zdecydowałem położyć motocykl. Żadnych pretensji do Roberta nie mam, zdarza się. Najważniejsze że cało i zdrowo skończyliśmy zawody.

Tomasz Bajerski (Lotos Gdańsk): - To był w miarę dobry występ w moim wykonaniu, chociaż nadal nie jestem szybki w polu. Bardzo odpowiadał mi dzisiaj tor, był znakomicie przygotowany, nadawał się do walki zarówno szerzej jak i wąsko. Udało mi się dziś powalczyć także na dystansie. Poczyniłem dużo zmian w moim teamie, mam nowych mechaników. Ogólnie jest coraz lepiej.

Robert Kościecha (Lotos Gdańsk): - Dobry mecz w naszym wykonaniu. Trochę podnieśliśmy się po tych porażkach. Z mojej strony wpadka w pierwszym biegu, a potem komplet punktów, więc myślę, że jest wszystko dobrze. Do tego chłopacy też nieźle pojechali, oby tak dalej. Przed nami bardzo ważne mecze o utrzymanie, to jest w tej chwili najważniejsze. W pierwszym biegu źle dobrałem przełożenie i popełniłem błąd na pierwszym łuku, przez co się przewróciłem. Zobaczyłem, że Krzysiu jedzie trzeci, więc nie wstawałem, bo nie było sensu - i tak wiedziałem, że będę wykluczony. Także w sobotę nie wyszedł mi jeden bieg, mam właśnie taki problem, że w każdych zawodach psuję jeden bieg. Zawsze trzeba robić wszystko, żeby pojechać dobrze pięć biegów, ale to już jest ekstraklasa i to na prawdę ciężkie zadanie. Dobrze, że zespół wygrał i cieszymy się z tego. A za co trener został oblany wiadrem wody? Za to, że wygraliśmy, to taki żarcik z mojej strony na rozluźnienie atmosfery.

Adam Bar, Gdańsk

Dowiedz się więcej na temat: Wrocław | Gdańsk | atlas | robert

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje