Rafał Dobrucki - reaktywacja

W 2005 roku wydawało się, że Rafał Dobrucki zakończył karierę. W meczu sparingowym z Intarem Ostrów prezentował się kapitalnie, wygrywając kolejne pojedynki.

W ostatniej gonitwie dnia słabo wyszedł spod taśmy i na drugim łuku przedzierał się na prowadzenie - zahaczył o motocykl Mariusza Węgrzyka i groźnie upadł.

Reklama

Na skutek kontuzji miał już nie wracać na tor. Jednak celem Dobruckiego stał się powrót do zdrowia i jazdy.

W tym sezonie po rocznej rehabilitacji osiągnął ten cel - wrócił i to w bardzo dobrym stylu.

- Na pewno po tej przerwie jeszcze trochę brakuje. Jednak nie jest źle. Powoli rozkręca się wszystko. Z pewnością potrzebuję nadal odrobiny czasu, lecz jestem już na dobrej drodze - mówi Rafał Dobrucki.

I nie można nie przyznać mu racji. Dobrucki zdobył w tym sezonie wiele cennych punktów dla Unii Leszno. Jeżdżąc w parze z Damianem Balińskim stworzyli najskuteczniejszy duet "Byków" w minionych rozgrywkach. Wspólnie decydowali o losach spotkań, przywożąc biegowe zwycięstwa w sytuacji, gdy pozostałe pary ekipy z Leszna przegrywały lub remisowały swoje wyścigi.

Dobrucki prezentował się doskonale nie tylko w ligowych występach. W finale IMP uplasował się na 6 pozycji, a w finale MPPK jako jedyny reprezentant "Byków" skutecznie walczył z rywalami.

Najwięcej satysfakcji przyniosły mu jednak występy poza granicami Polski , w Szwecji - Szczególnie udane były występy poza ligą polską. Tam wszystko szło naprawdę dobrze. Sam potraciłem niewiele punktów, a z drużyną udało nam się awansować. Wszystko szło naprawdę dobrze i jakoś to nabiera tam rozpędu - podsumowuje Dobrucki.

Rafał oczywiście nie ustrzegł się błędów i słabszych startów. Jednak, jak na zawodnika, który jeszcze niecałe dwa lata temu miał rozstać się z żużlem, prezentował się znakomicie. Pokazał, że nie brakuje mu sportowej ambicji i woli walki. Szczególnie dobry prognostyk stanowi fakt, iż żużlowiec punktował nie tylko, gdy już na pierwszym łuku znalazł się na czele stawki, lecz i wtedy, kiedy musiał przedzierać się z dalszych pozycji. Jego odważne i skuteczne szarże kilkakrotnie zadziwiały kibiców.

Sam zawodnik, choć jest zadowolony ze startów, wie, że stać go na więcej: - Oceniłbym ten sezon na trójkę z plusem, niektórzy mówią, że na czwórkę. Nie wiem, nie będę z tym polemizował. Jestem ogólnie z tego sezonu zadowolony - ocenia żużlowiec Unii Leszno.

Ocena nie jest za wysoka. Może więc możemy spodziewać się po Dobruckim jeszcze lepszej postawy w przyszłorocznych rozgrywkach?

Konrad Chudziński, Leszno

Dowiedz się więcej na temat: Leszno | reaktywacja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje