Przemowa Jonssona i dramat Ułamka

"Gryfy" po dwóch kolejkach żużlowej Ekstraligi objęły pozycję lidera rozgrywek. Bydgoszczanie po niezwykłym boju pokonali na własnym obiekcie Włókniarza Częstochowa, choć w połowie zawodów wydawało się, że to "Lwy" wywiozą punkty ze stadionu Polonii.

Przewaga gości była znaczna, ale po X odsłonie bydgoszczan do boju porwał Andreas Jonsson. "Po dziesiątym biegu zauważyłem, ze chłopaki siedli w swoich boksach smutni i przybici wynikiem, który się nie układał dla nas. Zwołałem ich do siebie i porozmawialiśmy chwilę. Co mówiłem? Żeby zapomnieli o minionych wyścigach i skoncentrowali się na startach, bo mecz jest do wygrania. Że nie ma sensu myśleć o tym, co było, bo tak naprawdę wszystko jest jeszcze możliwe" - relacjonuje Jonsson na łamach swojego serwisu internetowego.

Reklama

Nie bez wpływu na efektowną końcówkę spotkania w wykonaniu miejscowych była kontuzja Sebastiana Ułamka. Najlepszy zawodnik "Lwów" w XI gonitwie zderzył się z Krystianem Klechą, doznając złamania prawego kciuka. Jego absencja całkowicie podłamała drużynę, która uległa 42:48 bydgoszczanom, pozwalając im objąć fotel lidera.

Postawa żużlowców z "Gryfem" na plastronie to jak do tej pory największa niespodzianka rozgrywek. W pierwszej kolejce zwyciężyli w Zielonej Górze, teraz uporali się z Włókniarzem i przewodzą w tabeli. Przed rozpoczęciem sezonu osłabiony kontuzjami zespół skazywany był niemal przez wszystkich na walkę o utrzymanie, tymczasem udowodnił, iż jest w stanie zaskakiwać. Zobaczymy, co przyniosą kolejne mecze.

Konrad Chudziński

Dowiedz się więcej na temat: dramat

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje