Przełomowy rok Scotta Nichollsa

Scottowi Nichollsowi dotąd wyraźnie nie wiodło się w turniejach Grand Prix. Jeden z najbardziej utalentowanych Anglików ostatnich lat nie był w stanie nawiązać walki z czołówką jeźdźców cyklu.

W 2007 roku ma nastąpić przełom.

Reklama

"Wiem, jak istotny jest ten rok dla mnie. Poczyniłem duże zmiany w moim wyposażeniu sprzętowym, bo nie chcę spojrzeć potem wstecz z myślą o tym, że przecież coś jeszcze mogłem zrobić. Czasem trzeba po prostu chwycić byka za rogi i to jest to, co chcę w tym roku uczynić" - powiedział Scott Nicholls na łamach strony internetowej cyklu Grand Prix.

Dotychczasowe potyczki Anglika z najlepszymi na świecie zawodnikami poza drobnymi przebłyskami nie mogły przynieść mu satysfakcji. Brytyjczyk może mówić o braku szczęścia, jednak wydaje się, że nie tylko pech i kontuzje wpłynęły na jego nienajlepszy do tej pory dorobek. Być może zmiany, jakich dokonał zimą w parku maszyn, przyczynią się do poprawy wyników. Z pewnością, jeśli Nicholls myśli o osiąganiu spektakularnych sukcesów na światowych arenach przyszedł już na to najwyższy czas.

"Czasami wydarzenia rozgrywają się niezależnie od nas, jednak zdecydowanie częściej tak nie jest. W związku z tym włożyłem naprawdę sporo trudu w to, by wszystko szło teraz dobrze. Chcę poprawić moją dyspozycję, na tyle, aby pozwoliło to na znalezienie się w czołówce Grand Prix" - zapowiada Anglik w serwisie GP.

Czy zatem Nicholls zdoła powtórzyć wyczyn Marka Lorama, jakim było sięgnięcie w 2000 roku po tytuł Indywidualnego Mistrza Świata? Wydaje się to raczej niemożliwe. Jednakże nie można wykluczyć tego, iż Brytyjczyk zaskoczy w tegorocznych turniejach swoich rywali i pokusi się o sprawienie niejednej niespodzianki.

Konrad Chudziński

Dowiedz się więcej na temat: Grand Prix

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje