Pracowite dni Protasiewicza

Piotr Protasiewicz mimo zimowej przerwy w rozgrywkach nie narzeka na brak zajęć. Oprócz kondycyjnych przygotowań do tegorocznego sezonu zawodnik musi bowiem dopracowywać kwestie organizacyjne związane ze startami w 2007 roku.

Zmiana barw klubowych w Polsce - przejście z Polonii Bydgoszcz do ZKŻ Zielona Góra - wiąże się z przygotowaniem zaplecza w nowym klubie.

Reklama

Przed kilkoma dniami Pepe wrócił ze zgrupowania, na którym trenował wraz z drużyną z Zielonej Góry. Na początku tygodnia wyjechał do Anglii, a teraz planuje odwiedzić miasto, którego barw będzie bronił w tym roku i pojechać do Danii.

"Przede mną mimo zimowej przerwy bardzo napięty plan działań. Wyjeżdżam do Zielonej Góry, a w perspektywie wyjazd do Danii. A przecież dopiero wróciłem z wyprawy do Anglii" - informuje Prostasiewicz na łamach swojego serwisu internetowego.

Wyjazdy organizacyjne poprzedził obóz w Świeradowie Zdrój, na którym drużyna beniaminka Ekstraligi przygotowywała się do nadchodzącego sezonu żużlowego. Plan pracy w czasie wyjazdu był bardzo napięty i Piotr Protasiewicz jest zadowolony z jego realizacji:

"Pobyt na obozie zimowym z ligową ekipą ZKŻ wspominam bardzo miło. Uważam, że wyjazd był bardzo udany i na pewno cele założone przez trenera zostały na nim zrealizowane" - mówi Protasiewicz.

W tym roku Protasiewicz ma przed sobą starty poza ligą polską między innymi również w ligach angielskiej i rosyjskiej, co wiąże się z pokonywanie wielu kilometrów dzielących te państwa.

"Oxford rozgrywa swoje mecze w piątki. A to oznacza, że dojadę z meczu ligowego w Rosji. Gdyby było odwrotnie, czyli z Anglii do Rosji to nie ma szans, ale z czwartku na piątek do Anglii to przy różnicy czasowej jest jak najbardziej wykonalne" - twierdzi żużlowiec.

Pepe nie ukrywa, że propozycja drużyny z Oxfordu nie była jedyną, jaką otrzymał na Wyspach. Wszakże spośród Polaków startujących w Anglii to właśnie Protasiewicz legitymował się w zeszłym roku najwyższą średnią - został sklasyfikowany na 14 pozycji pod względem skuteczności osiągając średnią 2,05 pkt. w wyścigu i 9,35 pkt. w meczu. Taki dorobek nie mógł pozostać bez wpływu na zainteresowanie usługami żużlowca:

"Jeśli chodzi o starty w drużynie Gepardów to złożyło się na to wszystko kilka różnych przyczyn. Nie będę ukrywał, że Oxford złożył mi korzystną ofertę. To jest oczywiste, ale ofert miałem kilka, więc to nie jedyny powód. Na tym torze jeździłem zwykle dość skutecznie, choć nie jest to mój ulubiony angielski tor. Decyduje głównie start i pierwszy łuk. Wąsko i ciasno. Krótsze proste niż w Ipswich i chyba nieco łagodniejsze łuki. Ale start trzeba wygrać" - mówi Pepe załamach swojej strony internetowej.

Tegoroczny sezon nie będzie łatwy dla zawodnika, który zarówno w Polsce, jak i w Anglii zmienił barwy klubowe. Włodarze nowych ekip pokładają duże nadzieje w Polaku, gdyż w rozgrywkach ligowych w przeciwieństwie do Grand Prix prezentuje się on zwykle naprawdę dobrze, stając się jednym z najsilniejszych punktów zespołu. Czy będzie tak i w tym roku?

Konrad Chudziński

Dowiedz się więcej na temat: przerwy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje