Niezniszczalny Huszcza

- Mam dopiero 47 lat i nie zamierzam kończyć jeszcze kariery. W przyszłym sezonie na pewno wystartuję - deklaruje na łamach "Sportu" Andrzej Huszcza.

Nestor żużlowych torów nie kryje radości, po tym jak jego ZKŻ Zielona Góra (barw którego z powodzeniem broni od 30 lat!) wygrał baraże z TŻ Lublin i utrzymał się w ekstralidze.

Reklama

- Cały czas wierzyłem, że uda nam się wygrać. martwiły mnie tylko dwie rzeczy. Spora strata po meczu w Lublinie (ZKŻ przegrał wtedy 38:52 - przyp. red.) i pogoda. Na szczęście wszystko odbyło się zgodnie z planem. Wszyscy pojechali dobrze i sukces jest naszą wspólną zasługą - cieszył się po zwycięstwie zielonogórzan 59:31 na własnym torze Huszcza.

Czterokrotny mistrz Polski z drużyną (1981, 1982, 1985, 1991), który w 1982 roku wywalczył także złoty medal indywidualnych MP, nie planuje "spektakularnych" wakacji przed kolejnym sezonem.

- Nie potrafię odpoczywać. Gdyby ktoś zafundował mi wczasy, wysyłając mnie gdzieś na dwa tygodnie i każąc leżeć na plaży chyba umarłbym z nudów. Dla mnie najlepszym odpoczynkiem jest praca - wyznał niezniszczalny Andrzej Huszcza.

INTERIA.PL/Sport

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje