Nie był u wróżki, ale za wynik całuje w rękę

Bardzo udany powrót na tor zaliczył zawodnik leszczyńskiej Unii, Jarosław Hampel. Lider ''Byków'' podczas turnieju Grand Prix Polski zajął piątą lokatę, dzięki której nadal ma szansę na utrzymanie się w światowej elicie.

Przypomnijmy, że przez ostatnie cztery tygodnie Hampel leczył poważną kontuzję ręki i dopiero niedawno rozpoczął pierwsze treningi na torze. Przed zawodami w Bydgoszczy potwierdził, że jeszcze nie jest w pełni dyspozycji, gdyż przy większych obciążeniach treningowych ból się nasila i czasami ma trudności z utrzymaniem się na motocyklu.

Reklama

Sam zawodnik nie spodziewał się jednak, że w sobotnim turnieju pójdzie mu aż tak dobrze. - Nie byłem u wróżki, ale gdyby powiedziała mi przed zawodami, że dotrę aż do półfinału, wziąłbym ten wynik z pocałowaniem w rękę. Jak mówiłem wcześniej, nie wiedziałem czego się spodziewać po miesięcznym rozbracie z motocyklem. Z tej perspektywy był to powrót jak marzenie - powiedział Hampel na swojej stronie internetowej.

Wychowanek Polonii Piła żałuje jednak, że nie awansował do wielkiego finału. Jak tłumaczy, w półfinale lekko spóźnił start i potem nie mógł dogonić świetnie dysponowanych Krzysztofa Kasprzaka i Tomasza Golloba. Wcześniej jednak uczestniczył w poważnej kolizji w gonitwie VIII, po której zastanawiał się, czy dotrwa do końca zawodów. Jednak adrenalina pozwoliła mu zapomnieć o bólu i mógł kontynuować zawody.

- Jestem potwornie poobijany po upadku w ósmym biegu. Boli mnie dosłownie każda część ciała, a szczególnie plecy oraz noga. Po upadku, już w parkingu miałem nawet czarne myśli, że nie dotrwam do końca zawodów. Wciąż kręciłem się po parkingu nie mogąc nawet usiąść, bo gdy siadałem, nie mogłem wstać. Musiałem zacisnąć zęby i jechać dalej. Jak to mówią, "co cię nie zabije, tylko cię wzmocni."Jeśli zaś chodzi o rękę, to wszystko jest w porządku - powiedział żużlowiec.

W najbliższych dniach Hampel zamierza ponownie odpocząć od żużla i nie pojedzie na mecz ligowy do Szwecji. Lider ''Byków'' chce dokończyć swoją rehabilitację, choć ostatnia decyzja nie ma żadnego związku z kontuzją. - Najbliższe godziny spędzę na rekonwalescencji, gdyż nie wyruszam do Szwecji na mecz ligowy. Decyzja o rezygnacji z tego występu została podjęta już wcześniej i ma żadnego związku z kontuzją. W Szwecji wystartuję za tydzień we wtorek w meczu rewanżowym play off. - zakończył Hampel.

Adrian Dudkiewicz

Dowiedz się więcej na temat: zawodnik | powrót

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje