Możliwy powrót do dwóch lig żużlowych

Niewykluczone, że w przyszłym roku druga liga żużlowa zostanie zlikwidowana. Powodem może być brak dostatecznej liczby drużyn, które chciałyby wziąć w niej udział. Władze sportu żużlowego zakładają scenariusz, w którym zostanie powiększone zaplecze ekstraligi.

Na początku roku Speedway Ekstraliga podjęła decyzję o powiększeniu ekstraligi z ośmiu do dziesięciu zespołów, przy zachowaniu ośmiu ekip w pierwszej lidze. Te zmiany spowodowały, że może zabraknąć drużyn do skompletowania drugiej ligi - najniższej klasy rozgrywkowej. Kłopoty finansowe dotknęły m.in. Wandę Kraków, KSM Krosno oraz Lechmę Poznań, która nie przystąpiła nawet do baraży i została zdegradowana do drugiej ligi.

Reklama

"Rozmawiałem z prezesami klubów z Krosna i Krakowa, którzy zapewnili mnie, że są przygotowani do startu w kolejnym sezonie. Nadal w drugiej lidze chce jeździć Kaskad Równe, ale na dziś nie ma nowych klubów, które mogłyby się zgłosić do rozgrywek. Wiadomo, że w najbliższym czasie ligowy żużel w Warszawie się nie reaktywuje, a ten sport od kilkudziesięciu lat funkcjonuje w tych samych ośrodkach. Tych klubów w Polsce mamy naprawdę niewiele i trzeba o nie dbać, żeby nie upadały" - powiedział podczas konferencji w Poznaniu przewodniczący Głównej Komisji Sportu Żużlowego Piotr Szymański.

Jak dodał, mało prawdopodobny jest powrót do polskiej ligi węgierskiego Speedway Miszkolc. Poza Kaskadem Równe, nie ma też zainteresowania z innych klubów zagranicznych. W tej sytuacji, może się okazać, że zaledwie cztery-pięć drużyn będzie zainteresowanych startami w drugiej lidze.

"Żeby ta liga miała sens, musi wziąć w niej udział przynajmniej sześć zespołów" - podkreślił Szymański.

Jeśli zgłosi się mniej zespołów, przewodniczący GKSŻ, która jest organizatorem rozgrywek pierwszej i drugiej ligi, nie wyklucza powiększenia zaplecza ekstraligi o zespoły z pierwszej ligi.

"Musimy pamiętać, że jest w Polsce kilka klubów, które dysponują skromnymi budżetami i stać je na "odjechanie" ok. 10 meczów w sezonie. Dlatego nie wszystkie zespoły będą zainteresowane startami w pierwszej lidze, gdzie tych spotkań trzeba znacznie więcej rozegrać. Dlatego do końca października poprosiliśmy wszystkie kluby o zgłoszenie się do rozgrywek. Wówczas będziemy wiedzieć, ile drużyn jest faktycznie zainteresowanych startem w drugiej lidze. Potem muszą jeszcze zostać pozytywnie zweryfikowane w procesie licencyjnym, który rozpoczniemy 3 grudnia" - wyjaśnił Szymański.

Wymogi licencyjne stawiane pierwszoligowcom są jednak znacznie wyższe. Głównym kłopotem dla obecnych drużyn z drugiej ligi może być brak sztucznego oświetlenia na stadionie. "Jeśli miałyby obie ligi zostać połączone, to z pewnością ten warunek trzeba będzie zmienić, gdyż będzie on niemożliwy do spełnienia przez niektóre kluby" - zaznaczył Szymański.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama