"Lwy" pożarły "Jaskółki", Wardzała przeprasza

Włókniarz Złomrex Częstochowa niespodziewanie wygrał w Tarnowie z Unią 46:44. Częstochowianie, którzy jeszcze w niedzielę zostali zlani na własnym torze przez Unibax, w czwartek nie dali szans drużynie Tomasza Golloba i Rune Holty.

Tarnowianie prowadzili do połowy spotkania. Po dziewięciu biegach na tablicy wyników widniał rezultat 28:26 dla gospodarzy. Końcówka byłe jednak popisem gości, którzy wygrali podwójnie trzy biegi - 10., 12. i 14.

Reklama

Duża w tym zasługa juniora Włókniarza, Mateusza Szczepaniaka, który w całym spotkaniu zdobył aż 9 punktów i 3 bonusy, notując najlepszy występ ligowy w karierze. Przed czternastym biegiem Włókniarz prowadził 40:38, a w przedostatnim biegu Lee Richardson i Sławomir Drabik nie dali szans Jackowi Gollobowi i Marcinowi Rempale, zapewniając zwycięstwo częstochowianom.

We Włókniarzu praktycznie nie było słabych punktów. Sebastian Ułamek, który powoli dochodzi do sił po kontuzji zdobył co prawda tylko cztery punkty, ale w dziewiątej gonitwie wygrał z samym Tomaszem Gollobem. Solidnie punktował Antonio Lindback, a Richardson po słabym początku w świetnym stylu wygrał dwa ostatnie biegi. W Unii z wyjątkiem braci Gollobów i Rune Holty zawiedli wszyscy. Cały zespół, nie licząc trójki liderów, zdobył w meczu zaledwie 9 punktów.

Po meczu powiedzieli:

Piotr Żyto (trener Włókniarza Częstochowa): Cieszę się ze zwycięstwa, bo ciężko pracowaliśmy na to, żeby przerwać passę trzech porażek. Ze Sławkiem Drabikiem byliśmy na zawodach w Straslundzie, gdzie dopasowywaliśmy sprzęt pod kątem meczu w Tarnowie. Myślę, że Sławek wypełnił dzisiaj swoje zadanie i na pewno był lepszy niż Christian Hefenbrock. Świetnie spisał się Mateusz Szczepaniak, który był cichym bohaterem tego meczu. Widowisko mogło się podobać kibicom, bo było wyrównane. Tor nie był dla nas zaskoczeniem, bo w Tarnowie zawsze jest twardo. Sławek lubi jeździć po orbicie, ale przed czternastym biegiem w parku maszyn ustaliliśmy, że Lee pojedzie z czwartego toru, bo był dobrze spasowany i wolał to pole. Sławek był dzisiaj bardzo zmobilizowany, walczył i wiedziałem, że nie da ciała, dlatego spokojnie mogłem go wystawić na drugie pole startowe.

Marian Wardzała (trener Unii Tarnów): Zrobiliśmy wszystko, aby jak najlepiej przygotować się do tego spotkania. Zawodnicy trenowali na tym torze, ale niestety okazało się, że nasza drużyna nie jest równa. Dobra postawa braci Gollobów i Rune Holty nie pozwoliła nam wygrać meczu. Reszta drużyna zawiodła. Marcin Rempała nie istnieje sprzętowo, pojechał dobrze jeden bieg na motocyklu Rune Holty, ale w czternastym biegu już nie podołał. Poważne kłopoty sprzętowe ma również Janusz Kołodziej, na którego bardzo liczyliśmy, a on zdobył zaledwie cztery punkty. Mam nadzieję, że Janusz popracuje nad motocyklami. Trzeba też coś zrobić z juniorami, bo Mateusz Szczepaniak zdobywa na obcym torze 9 punktów, a nasi młodzieżowcy zupełnie sobie nie radzą. Jadą bardzo słabo. W Zielonej Górze szanse otrzyma Czech Hynek Stichauer, który zastąpi Daniła Iwanowa. Możliwe, że dobrym rozwiązaniem byłoby wypożyczenie jakiegoś zawodnika z innego klubu, aby wzmocnić drużynę, ale takie decyzje nie należą do mnie. Porażka bardzo boli, a mnie nie pozostaje nic innego, jak przeprosić kibiców za ten mecz.

Mateusz Szczepaniak (Włókniarz Częstochowa): Czy czuję się bohaterem meczu? Nikt chyba nie liczył, że zdobędę tyle punktów, miały być 3-4 oczka, a jest 9. Bohaterem jednak nie jestem, bo jedzie cała drużyna i cała drużyna wygrywa. Dwa lata temu miałem w Tarnowie groźny upadek. Wtedy popełniłem błąd i praktycznie nic nie pamiętam z tamtego zdarzenia. Nie miało to dla mnie jednak żadnego znaczenia podczas jazdy. W dobrym wyniku pomogły mi za to zawody młodzieżowe, bo często z Włókniarzem przyjeżdżam do Tarnowa. Wcześniej mój brat Michał jeździł w Tarnowie w barwach Polonii Bydgoszcz i podpowiedział mi, jak przygotować sprzęt na ten mecz.

Rune Holta (Unia Tarnów): To był bardzo trudny mecz, a wygrał zespół lepszy. Na pewno brakuje nam Petera Ljunga i niecierpliwie czekamy na jego powrót. To jest sport i czasem się wygrywa, a czasem się przegrywa. Zrobiliśmy wszystko, aby wygrać. Nie motywuję się specjalnie na mecze przeciwko byłym kolegom, bo zawsze staram się jechać jak najlepiej, ale nie zawsze wychodzi. Mecz z Częstochową był w moim wykonaniu dobry. Mam trzy motocykle, dlatego kiedy jest taka potrzeba, tak jak dzisiaj, to chętnie pożyczę je moim kolegom z zespołu. Marcin Rempała jechał dwa biegi na moim motocyklu, raz wypadł świetnie, a raz mu nie wyszło.

BARTŁOMIEJ ROMANEK, TARNÓW

Dowiedz się więcej na temat: Tarnów | biegi | Szczepaniak | sławek | mecz | Częstochowa | jaskółki | lwy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama