Kasprzak: Tony Rickardsson ma rację

"Na pewno Tony Rickardsson ma rację, twierdząc, że ostanie tragedie na torach żużlowych spowodowane są zbyt ryzykancką i brutalną jazdą" - twierdzi Krzysztof Kasprzak.

"To jest zdanie Indywidualnego Mistrza Świata, a jeżeli mówi tak sam sześciokrotny mistrz, to tak musi być" - dodaje zawodnik Unii Leszno.

Reklama

W ten sposób jeden z najbardziej utalentowanych polskich żużlowców odniósł się do oświadczenia Tony Rickardssona, jakie w ostatnim czasie obiegło świat "czarnego sportu". Szwed zwrócił uwagę na to, że wypadki na torach nie są spowodowane jakimś radykalnym postępem w dziedzinie techniki i zwiększeniem prędkości w czasie jazdy. Wszystko tkwi w nadmiernie ostrej walce, która coraz częściej odbywa się na granicy faulu. W momencie, gdy ta granica zostaje przekroczona, dochodzi do tragedii takich, jak te z udziałem Michała Matuli i Kenny Olssona.

W ostatnią niedzielę cudem uniknięto kolejnych nieszczęść. We wszystkich ekstraligowych spotkaniach doszło do bardzo niebezpiecznych wypadków. W Bydgoszczy Karol Ząbik po starciu z Krystianem Klechą i Adrianem Miedzińskim wylądował na pasie okalającym tor. W Lesznie Robert Kasprzak uderzy w bandę po niebezpiecznym ataku Dawida Lamparta.

Zarówno Ząbik, jak i Kasprzak nie byli w stanie dalej uczestniczyć w zawodach. We Wrocławiu zderzenie Tomasza Jędrzejaka z Mateuszem Szczepaniakiem zakończyło się na szczęście bez groźniejszych urazów.

Rywalizacja na żużlowych stadionach jest niezwykle ostra. Sami zawodnicy wypowiadają się już na temat zaostrzenia przepisów i surowego karania tych, którzy jeżdżą zbyt brutalnie. Zdaniem Tony Rickardssona przyszedł najwyższy czas na wszczęcie działań zapobiegawczych, abyśmy w kolejnych tygodniach nie przeżywali następnych dramatów.

Czy opinie zawodników zostaną uwzględnione przez władze zarządzające speedwayem?

Konrad Chudziński

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Kasprzak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje