"Jeśtem miściem Polski"

- Mieszkam w Polsce od kilku lat, tutaj mam przyjaciół, dziewczynę, a w mistrzostwach świata zdobywam medale dla biało-czerwonych - przekonywał o swojej polskości Rune Holta, który przed trzema dniami wywalczył mistrzostwo kraju na torze we Wrocławiu.

Dla Holty jest to drugi tytuł. Cztery lata temu na bydgoskim torze z kompletem punktów zdobył swój pierwszy złoty medal. Nie dał mu rady nawet Tomasz Gollob, który jeździł na swoim macierzystym torze. - Jeśtem miściem Polski - wymawiał komicznie polskie słowa Holta. W tym roku popisywał się większa ilością polskich zdań. - Jestem szczęśliwy, że wygrałem. Mam dobrze przygotowane motocykle. W Polsce wspaniale się czuje - mówił z trudnością. - Czego chcecie więcej? - dodał po angielsku z lekka poirytowany.

Reklama

Przed finałem Holta był zaliczany do wąskiego grona faworytów. Od kilu tygodni jest w dobrej formie. Zdobywa duże ilości oczek w Unii Tarnów i szwedzkiej Vetlandzie. W Pradze stanął na podium GP Czech, a w lipcu przyczynił się do zdobycia przez biało-czerwonych Puchar Świata w Lesznie. Jednak Holta nie ma dużej sympatii wśród kibiców. - Oby tylko nie wygrał. To będzie cios dla naszego żużla. Że przyjeżdża byle Norweg i nie dajemy mu rady - powiedział przed zawodami Rafał, kibic z Zielonej Góry.

Złorzeczenie fanów nie przeszkodziło spolonizowanemu Norwegowi. Holta jeździł szybko i pewne. Dobrze czuł się na przyczepnym wrocławskim torze. Zasłużenie odebrał mistrzostwie insygnia: Czapkę Kadyrowa i Puchar Dochy. - Holta na arenie międzynarodowej jeździ dla naszych barw, ale odczuwa się mniejszą radość z jego sukcesów - powiedział Andrzej Grodzki, wiceprezes Polskiego Związku Motorowego.

- Żużel w Norwegii nie jest popularny. Działa zaledwie kilka ośrodków. Poziom jest nieporównywalnie niższy od Polski, dlatego sukcesy nad Wisłą odbieram jako duży zaszczyt - dodał Holta.

Świeżo upieczony wicemistrz Polski Tomasz Gollob to prawdziwy multimedalista. - Sam już nie wiem, który medal zdobyłem na mistrzostwach Polski - śmiał się Gollob, który jest absolutnym rekordzistą we wszelkich statystykach dotyczących finałów. Do tej pory siedmiokrotny mistrz Polski (rekord) wystąpił w 18 finałach (rekord). Debiut zaliczył w Lesznie w 1989 roku, gdzie sprawił ogromną niespodziankę zdobywając brązowy medal. Miał wtedy 18 lat. Od tamtego czasu nieprzerwanie awansuje do finałów. Jedynie w 2000 roku nie wystartował w Pile z powodu kontuzji. Na 20 sezonów spędzonych na torach żużlowych Golloba w najważniejszej krajowej imprezie zabrakło zaledwie dwa razy!

W 18 finałach stanął 15 razy na podium (rekord). Oprócz siedmiu złotych krążków wywalczył pięć srebrnych i trzy brązowe. Ostatni medal zadedykował córce. - Na początku zawodów przyszło mi jechać z niekorzystnych pozycji startowych. Na dystansie dwoiłem się i troiłem, ale rywale dobrze bronili zajętych pozycji - opowiadał Tomasz. - Motocykl miałem dobrze przygotowany i nie zmieniałem go w trakcie turnieju. W końcówce dwukrotnie byłem rozstawiony na polu najbliżej krawężnika i wykorzystałem ten atut. Z osiągniętego wyniku jestem zadowolony, ubiegł mnie tylko Rune. Historia lubi się powtarzać - dodał Gollob

Brązowy medal dla Damiana Balińskiego to spełnienie marzenia. Rok temu w Tarnowie Damian był blisko podium - Byłem bardzo rozczarowany po tamtych zawodach, ale ciągle wierzyłem, że mi się uda - mówił Baliński. W tym roku Damianowi się szczęści. Miesiąc temu zdobył swój pierwszy medal w mistrzostwach świata. W środę dzięki równej jeździe zdobył brązowy krążek. - Jestem bardzo zadowolony. To mój wyśniony medal. Nie było łatwo go zdobyć. Stawka była wyrównana. Na finał przyjechałem prosto ze Szwecji. Jest lato i upały dają o sobie znać. Jestem wyczerpany, ale szczęśliwy - dzielił się wrażeniami Baliński.

Grzegorz Drozd

Dowiedz się więcej na temat: W.E. | biało | podium | rekord | gollob | medal

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama