Igielski: Długa droga od pomysłu do realizacji

Dyrektor zarządzający Unii Leszno Ireneusz Igielski dość sceptycznie ocenił pomysł powstania żużlowej Ligi Mistrzów. Jego zdaniem ten projekt wymaga dopracowania wielu szczegółów, a pomysłodawcy rozgrywek nawet nie kontaktowali się z klubami.

Przewodniczący komisji żużlowej przy duńskiej federacji sportów motorowych Svend Jacobsen na łamach dziennika "Jydske Vestkysten" poinformował o projekcie zupełnie nowych rozgrywek w europejskim speedwayu, w których uczestniczyłoby osiem drużyn - mistrzowie i wicemistrzowie Polski, Szwecji, Anglii i Danii.

Reklama

Polskę reprezentowałyby drużyny Stelmetu Falubazu Zielona Góra oraz Unii Leszno.

"O żużlowej Lidze Mistrzów wiem tyle, co przeczytałem w internecie. Nie było oficjalnego zapytania, nie znam żadnych szczegółów" - powiedział dyrektor zarządzający Unii Ireneusz Igielski.

"Rzucić pomysł - to prosta rzecz. Od pomysłu do realizacji jest długa droga. Kiedyś w Ostrowie Wielkopolskim próbowano połączyć kilka największych imprez towarzyskich w jeden cykl - turniejów pięciu torów. Spotkaliśmy się dwa razy i na tym się skończyło. Powstanie takich rozgrywek rodzi wiele pytań. Najważniejsza rzecz, to co z zawodnikami, którzy przecież startują w kilku ligach. Jest ich naprawdę wielu i tu już widzę konflikt interesów. Ważne jest, według jakiego regulaminu mielibyśmy startować - ligi polskiej, szwedzkiej czy angielskiej. Takich detali jest mnóstwo" - dodał.

Jak przyznał, pomysł nie jest zły i Unia mogłaby w Lidze Mistrzów wystartować, pod warunkiem, że klub miałby z tego wymierne korzyści. "Jeśli pojawiliby się sponsorzy i telewizja - to może i byłby to ciekawy pomysł. Nie wchodzi natomiast w rachubę jakiekolwiek dokładanie pieniędzy do tych rozgrywek" - podkreślił Igielski.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje