Gollob odleciał, Australia dla Sullivana?

Mimo, że na polskich torach żużlowych sezon dobiegł końca motocykli nie chowają jeszcze najlepsi żużlowcy globu, którzy w najbliższa sobotę będą walczyli w Grand Prix Australii.

W niedzielę do Sydney wyleciał Tomasz Gollob, który nie ukrywał przed odlotem , że wyjazd traktuje niemal rekreacyjnie. - Lecimy na blisko trzy tygodnie i przyznam, że mam zamiar zregenerować siły po ciężkim sezonie. W zawodach będę chciał kontynuować dobrą passę z Vojens i jeśli tylko silniki wytrzymają wysoką temperaturę, która panuje w Australii to powinno być dobrze. Zaprzeczam również plotkom jakoby po turnieju Grand Prix miałbym startować w innych turniejach. Po sobocie odpoczywam - twierdzi polski żużlowiec, który w Sydney będzie starał się odrobić trzynastopunktową stratę do czwartego w klasyfikacji, Leigha Adamsa.

Reklama

W bojowym nastroju już kilka tygodni temu odleciał do Australii, Ryan Sullivan, który przez dłuższy okres toczył w tym sezonie wyrównaną walkę z Tony Rickardssonem o prymat w światowym speedwayu. Tytuł należy już do Rickardssona, ale stranieri Włókniarza walczy o utrzymanie drugiej pozycji w klasyfikacji.

- Sobotnie zawody są dla mnie bardzo ważne. Cały sezon mocno przepracowałem i nie dopuszczam myśli iż na finiszu mógłbym stracić srebrny medal. Zrobię wszystko aby wygrać i sprawić radość australijskim kibicom. Nie oddam pola Jasonowi - mówi Sullivan, który przed ostatnim turniejem ma zaledwie trzy punkty przewagi nad Jasonem Crumpem.

Dowiedz się więcej na temat: Grand Prix | sydney | Australia | gollob

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje