DPŚ na żuzlu: Bez sensacji

Pierwsze dwa turnieje eliminacyjne Drużynowego Pucharu Świata zakończyły się bez większych sensacji.

Główni faworyci imprezy, czyli zespoły Australii i Szwecji wywalczyły awans do turnieju finałowego, który rozegrany zostanie w najbliższą sobotę.

Reklama

Poniżej prezentujemy wypowiedzi tych zawodników, którzy swoich sił próbowali na angielskich torach w dwóch pierwszych turniejach eliminacyjnych, jak i tych, którzy zmagania swoich kolegów śledzili z trybun.

Tony Rickardsson (Szwecja)

- Bezsprzecznie byłeś dzisiaj najlepszym zawodnikiem turnieju?

- Na pewno wypadłem nieźle, choć przyznam, że do pełni szczęścia jeszcze trochę brakowało. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy pierwszy turniej i już teraz możemy myśleć o sobotnim turnieju w którym będziemy starali się pokonać Australię. Jeśli tylko będziemy skupieni to jesteśmy w stanie pokonać Australijczyków i mówię to z pełnym przekonaniem. Wczoraj zespół aktualnych drużynowych mistrzów świata nie był zbyt przekonywujący i być może w sobotę przy odrobinie szczęścia sprawimy swoim kibicom miły prezent.

Andreas Jonsson (Szwecja)

- Dzisiejsze zawody oglądałeś niestety z trybun. Jak oceniasz postawę swoich kolegów z reprezentacji?

- Ocena może być tylko jedna. Zadanie, które zostało im postawione - wykonali w 100 procentach i to wystarcza za jakikolwiek komentarz. Wydaje mi się, że mamy silną reprezentację i na pewno wyjedziemy stąd z medalem. Pytanie tylko jakiego będzie on koloru.

- Zamiast Ciebie pojawił się na torze Stefan Andersson. Czy godnie Cię zastąpił?

- Myślę, że jak na fakt iż o starcie dowiedział się krótko przed turniejem wypadł całkiem dobrze. Stefan to dobry zawodnik i myślę, że w dużym stopniu o jego postawie na torze decyduje sprzęt a nie umiejętności. Jeśli ma na czym jechać to rzadko schodzi z pewnego poziomu przyzwoitości.

Sean Wilson (Anglia)

- Menedżer angielskiej reprezentacji powołał Cię do kadry głównie z tego powodu iż miałeś okazję startu na swoim klubowym torze. Występ jednak wypadł mocno poniżej oczekiwań

- To prawda. Myślałem, że będzie lepiej, ale było tak jak wyglądało to na torze. Pojechałem po prostu słabo. Złożyły się na to dwie rzeczy. Po pierwsze pogoda, która mocno pokrzyżowała mi szyki, a po drugie sprzęt, którym dysponuję w tej chwili nie jest najlepszy. Do tego wszystkiego straciliśmy chyba Marka Lorama. Mam pretensje do siebie o start w dwudziestym biegu. Gdybym ten bieg wygrał to istniała szansa na wygranie całego turnieju. Postaramy się aby w czwartek podczas turnieju nie było niespodzianek i aby finał odbył się z udziałem naszej reprezentacji.

Hans Andersen (Dania)

- Dzisiaj najwyraźniej sprostałeś swoim oczekiwaniom. Wywalczyłeś jedenaście punktów i byłeś najlepszym zawodnikiem swojego zespołu?

- Na pewno mogę być zadowolony z występu. Znam tor na którym jechałem i jak widać to mi pomogło. Zajęliśmy drugie miejsce i swojej szansy zamierzamy szukać podczas turnieju barażowego. Wejście do finału to nasz cel i myślę, że z takim atutem jakim jest wyrównany skład będziemy w stanie ten cel osiągnąć.

Ryan Fisher (USA)

- Już jutro będziesz próbował swoich sił w trzecim turnieju eliminacyjnym, dzisiaj jednak oglądałeś zmagania kolegów z innych reprezentacji. Jak na tym tle oceniasz szanse swojego zespołu?

- Myślę, że mamy szanse. Naszym głównym rywalem będzie zespół Polski i jeśli tylko pojedziemy na przyzwoitym poziomie to jesteśmy w stanie nawiązać równorzędną walkę. Nie mamy Sama Ermolenki, ale mamy Hamilla i Hancocka, którzy są w stanie dobrze wpłynąć na zespół. Przyznam, że nie mogę doczekać się jutrzejszego turnieju i liczę na zwycięstwo.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje