Dobrucki, Loram lub Miśkowiak zasilą Unię Leszno

Leszczyńskie "Byki" już niemal skompletowały skład drużyny na przyszły sezon. Nowe kontrakty i to dwuletnie podpisali Jarosław Hampel, Damian Baliński oraz bracia Krzysztof i Robert Kasprzakowie.

Z pewnością w barwach Unii w przyszłorocznych rozgrywkach zobaczymy też Australijczyka Leigh Adamsa. Brakuje jednak wciąż jeszcze jednego seniora.

Reklama

- Rozmawiamy z Robertem Miśkowiakiem, Rafałem Dobruckim i Markiem Loramem - poinformował Ireneusz Igielski, Dyrektor Zarządzający Unii Leszno. - Liczę, że do połowy grudnia będzie już wszystko wiadomo. Ktoś z tej trójki podpisze kontrakt - zapewnił Igielski.

Włodarze Unii nie chcą na przyszły sezon kontraktować polskiego żużlowca, który miałby pełnić rolę oczekującego. Po zeszłorocznych doświadczeniach nie są już zainteresowani takim rozwiązaniem.

- Nie chcemy już takiej sytuacji, jak w tym roku z Robertem Miśkowiakiem i Norbertem Kościuchem. Nie może być zawodników oczekujących. Dla nas łatwiejsze jest zakontraktowanie zawodnika zagranicznego bez gwarancji startów. Prawdopodobnie w tę stronę pójdziemy - wyjaśnił Ireneusz Igielski.

Kto z trójki Dobrucki, Miśkowiak, Loram znajdzie się w Lesznie? Wydaje się, iż najlepszym posunięciem "Byków" byłoby zatrudnienie tego pierwszego. Dobrucki w zeszłym roku wrócił po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją i jego powrót był naprawdę imponujący. W kilku meczach wraz z Adamsem i Balińskim przechylił szalę zwycięstwa na korzyść Unii. Widać było również, że dobrze układa mu się współpraca na torze z kapitanem leszczynian - duet Baliński-Dobrucki zwłaszcza na stadionie im. A. Smoczyka stanowił najsilniejszy punkt "Byków".

Za kandydaturą Lorama również przemawia kilka argumentów, choć nie jest ich z pewnością tak dużo, jak w przypadku Dobruckiego. Mistrz świata z 2000 roku po słabym początku zeszłorocznych rozgrywek, w drugiej części wyraźnie się rozkręcił. Skutecznością popisywał się szczególnie na wyjazdach, ale i w Lesznie zaczął zdobywać punkty, tyle że, co trzeba obiektywnie przyznać, w spotkaniach ze słabszymi przeciwnikami. Tor w Lesznie niestety "nie leży" Anglikowi i w związku z tym mógłby on zasilić "Byki" głównie na wyjazdach.

Pozostaje jeszcze kandydatura Roberta Miśkowiaka - to najmłodszy z rozpatrywanej trójki, więc mogłoby się wydawać, iż najbardziej perspektywiczny, jednak czy na pewno? Wyniki zawodnika mówią niestety co innego. Po sukcesach w 2004 roku nic wielkiego w karierze Roberta się nie wydarzyło. Na dodatek w 2006 roku w barwach Unii nie miał zbyt wielu okazji do startów, a jeśli już pojawiał się na torze, to delikatnie mówiąc nie zachwycał. Jak twierdzi prezes Józef Dworakowski:

"Robert miał słabsze 2 lata, a to jest czas, który trudno będzie odrobić zawodnikowi". Z drugiej strony jednakże sternik "Byków" zaznaczył: "Nie zamykamy drzwi przed Miśkowiakiem. Nie jest wykluczone, że w przyszłym roku zobaczymy go w Lesznie".

Jeden z tych trzech żużlowców zdaniem działaczy leszczyńskich zasili Unię. Decyzję poznamy zapewne w ciągu najbliższych dni.

Konrad Chudziński

Dowiedz się więcej na temat: robert | byki | Leszno | Unia Leszno

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje