Davey Watt: Cały czas się uczę

Nazwisko Daveya Watta nie było dotąd szeroko znane w żużlowym świecie. Tymczasem włodarze Marmy Rzeszów idealnie trafili, zatrudniając go, bo Australijczyk radzi sobie w Polsce bardzo dobrze.

"Bardzo się cieszę, że trafiłem do Rzeszowa. To świetny klub, w którym działają mili i pomocni ludzie. Odpowiada mi nawierzchnia rzeszowskiego toru, jak i sprawy organizacyjne" - mówi Davey Watt.

Reklama

Żużlowiec z Antypodów dopiero poznaje polskie tory. Do tej pory nie miał zbyt wielu okazji do startów na nich. Mimo to spisuje się nad wyraz dobrze.

"Uczę się tak naprawdę przez cały czas, bo jazda w Polsce jest niesamowicie wymagająca i trudna. Mam kilka silników, nad którymi muszę popracować i wówczas moje osiągnięcia powinny być jeszcze lepsze" - twierdzi Australijczyk.

Watt cieszy się, że może występować w Polsce. Powodów do satysfakcji jest wiele, bo "Żurawie" prezentują się w tym roku dobrze, a spora w tym zasługa właśnie ich obcokrajowca. Jazda w gronie najlepszych motywuje Daveya do pracy i daje nadzieje na stały rozwój.

"Najlepsi ścigają się na polskich torach. Uwielbiam tu występować. Atmosfera na trybunach, kibice, do tego świetne stadiony. To wszystko sprawiło, iż oczarowała mnie polska Ekstraliga. Przyznaję jednak, że stawia ona duże wymagania przez zawodnikiem, ale jeśli chce się być dobrym, to trzeba starać się im sprostać" - komentuje Davey Watt.

Australijczyk chce w kolejnych meczach jeszcze większymi zdobyczami wspierać Marmę Rzeszów. Kolejną okazję do tego będzie miał już w najbliższy piątek, gdy jego zespół zmierzy się z Unibaxem Toruń.

Konrad Chudziński

Dowiedz się więcej na temat: Rzeszów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje