Czy żużlowe derby Pomorza były ustawione?

65. derby Pomorza miały być wielkim żużlowym świętem, jednak wzbudziły więcej emocji pozasportowych niż tych które kibice chcieli oglądać na torze. - Sprzedaliście mecz!! - krzyczał Tomasz Gollob do trenerów i działaczy Polonii po 12. biegu.

Apator prowadził wówczas 39:32, co praktycznie rozstrzygnęło rezultat tego spotkania.

Reklama

Nie wiadomo czy wprowadzenie rezerwy taktycznej przed tym biegiem (Jacek Gollob za Robackiego) odwróciłoby losy meczu, prawdopodobnie nie, ale zorientowani kibice doskonale wiedzą, że błąd został popełniony nie przed biegiem 12., a przed samym meczem, kiedy to do szpitala odesłano Todda Wiltshire'a (symulował?). Dzień wcześniej Australijczyk walczył (i to z niezłym skutkiem) w DPŚ na torze w Vojens.

Na nic tutaj się zda dymisja wiceprzewodniczącego sekcji żużlowej Jerzego Kanclerza, bowiem niesmak pozostanie w pamięci bardzo długo. Na czy więc polegała sugerowana przez wielu sympatyków speedwaya w Polsce zmowa działaczy?

13 lipca Apator Toruń przegrał w Bydgoszczy (39:51), dzięki czemu Plusssz Polonia zakwalifikowała się do finałowej czwórki.

W niedzielę, w ramach braterskiego rewanżu, Plusssz Polonia, która co najwyżej może powalczyć o brązowy medal "podłożyła się" Apatorowi Adrianie, co przybliżyło podopiecznych Jana Ząbika do mistrzowskiego tytułu. Co najbardziej istotne z takiego scenariusza zadowoleni są działacze, czerpią bowiem ogromne dochody z biletów sprzedawanych na cieszące się ciągle wielkim zainteresowanie bydgosko-toruńskie derby. Ostatnie oglądało 15 tysięcy widzów? Ile zechce oglądać następne?

Dowiedz się więcej na temat: gollob | kibice | Tomasz Gollob | derby

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama