Czy w Gorzowie kopią dziury?

Działacze Dark Dog Gniezno złożyli doniesienie do prokuratury na organizatorów poniedziałkowego spotkania w Gorzowie Wielkopolskim. - Bandytyzm! Na pierwszym łuku była rynna posypana tylko luźną nawierzchnią. Po trzech biegach była corrida i doszło do sześciu wypadków - mówił zdenerwowany Andrzej Grajewski.

- Czy każdy bieg w Polsce musi być walką o życie? Jesper Jensen trafił do szpitala z poważnymi obrażeniami. Nie neguje wyniku meczu, bo przegraliśmy po sportowej walce (44:46). Chodzi mi tylko o bezpieczeństwo zawodników. Na stan toru zwrócił mi uwagę Tomasz Gollob. - wyjaśnił Grajewski.

Reklama

Krajowy lider naszych żużlowców przyznał, że tor w Gorzowie nie był odpowiednio przygotowany. - Byłem tam i nie miało to wiele wspólnego ze sportem. Jesteśmy żużlowcami i nie jeździmy na crossie. Są granice odwagi. Jeśli zawodnika "stawia" na łuku trzy razy to trudno mówić o normalnej rywalizacji. To nie przypadek, że w zawodach jest tak dużo upadków. Dziwię się zawodnikom, że zgodzili się na start w takich warunkach. Ja poprosiłbym o równanie toru. - argumentował Gollob.

Zarzuty Golloba i Grajewskiego wywołały zdziwienie trenera Stali Gorzów, Stanisława Chomskiego. - Pewnie wziąłem łopatę i kopałem jakieś dziury. Pan Grajewski nie ma pojęcia o żużlu. Dopóki Start Wygrywał wszystko było jak trzeba. Później wrzeszcząc biegał po murawie i pokazywał obsceniczne gesty w stronę kibiców. Miałbym ryzykować zdrowiem, skoro sam mam w zespole młodych zawodników? W Gnieźnie też była rynna, w która wpadł Michał Rajkowski i co miałem pójść do prokuratora? Żużel to łyżwy figurowe! - odpowiedział na zarzuty Chomski.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: kopie | dziury

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje