Czy Jaguś rozraduje Polaków w GP?

Tegoroczne bydgoskie Grand Prix dało nadzieję polskim kibicom. Postawa Wiesława Jagusia pozwala przypuszczać, że Torunianin nie będzie w kolejnym cyklu tylko biernym świadkiem bojów o tytuł najlepszego żużlowca świata, lecz włączy się do walki.

Nie ma co oczekiwać, że będzie toczył boje o najwyższe laury, ale z całą pewnością stać go na to, by w kilku odsłonach zaskoczyć rywali.

Reklama

- Na pewno życzyłbym sobie tego, by dzięki mnie polscy kibice mieli powody do radości. Jednak zdaję sobie sprawę z faktu, iż nie będzie tak łatwo, jak poszło mi w Bydgoszczy. Tamtejszy tor jest mi bardzo dobrze znany i zazwyczaj nieźle się tam prezentuję. Po prostu pasuje mi jego nawierzchnia i geometria, dlatego osiągam tam niezłe wyniki - przyznał skromnie Wiesław Jaguś.

A bydgoski występ był naprawdę niezły. Bardzo dobra postawa w turnieju głównym zaprocentowała awansem do półfinału. W wyścigu, którego stawką był finał nikt chyba nie wierzył w sukces "Małego wojownika", bo jego rywalami byli Jason Crump, Greg Hancock i Andreas Jonsson - dwaj pierwsi to medaliści tegorocznego cyklu, zaś "Adrenalina" czuje się w Bydgoszczy, jak ryba w wodzie. Tymczasem Jaguś wywołał szał na trybunach zostawiając całą trójkę w pokonanym polu. W finale nie było już tak dobrze, ale i tak bydgoska GP stała się olbrzymim sukcesem Torunianina.

By w przyszłorocznym cyklu Grand Prix osiągać podobne wyniki Jaguś musi zmodernizować swoją stajnię. GP jest przecież z racji dość dużej ilości turniejów rozsianych po różnych krajach wymagające. Konieczne jest przygotowanie bazy i zaplanowanie wszystkich wyjazdów. Do tej pory Wiesław Jaguś z takim wyzwaniem się nie mierzył.

- Na pewno będę musiał troszeczkę, a właściwie nie troszeczkę, ale całkiem sporo zmienić w swoim otoczeniu i zespole. Trzeba będzie dokupić sprzęt i dopracować sporo innych rzeczy. Trudno mi wszystko już dziś wymienić. Mam od tego zimę i z pewnością postaram się dobrze przygotować - zapewnił debiutant cyklu GP.

Jaguś to doświadczony zawodnik, dlatego, choć staje przed trudnym zadaniem, można oczekiwać, że sprosta mu. Występy polskich reprezentantów poza Tomaszem Gollobem i Jarosławem Hampelem w kilku ostatnich latach nie napawały optymizmem. Żużlowcy z "Orłem" na plastronie niestety, jak choćby w tym roku Piotr Protasiewicz, zamykali stawkę. "Mały wojownik" jest w stanie to zmienić. Czy mu się to uda? O tym przekonamy się w przyszłym roku.

Konrad Chudziński

Dowiedz się więcej na temat: Grand Prix

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje