Cieślak studzi nadzieje przed finałem

Trener reprezentacji Polski Marek Cieślak studzi nastroje przed sobotnim finałem Drużynowego Pucharu Świata w jeździe na żużlu w duńskim Vojens. - Nie czujemy się faworytami - podkreślił, choć "Biało-czerwoni" w efektownym stylu wygrali turniej półfinałowy.

W niedzielę w Gorzowie Wlkp. broniący trofeum Polacy zdeklasowali rywali i zdobyli 68 punktów na 75 możliwych. Mimo sukcesu, jak przyznał Cieślak, atmosfera w drużynie jest spokojna, choć bojowa.

Reklama

- W Vojens na pewno nie będzie łatwo. To będą zupełnie inne zawody. Jedziemy w końcu na obcy teren, a drużyny, które w Polsce nie najlepiej sobie radziły, tam mogą zaprezentować się zgoła odmiennie - powiedział Cieślak.

Reprezentacja Polski do Danii wyjedzie w nocy ze środy na czwartek, aby zobaczyć turniej barażowy, które wyłoni dwóch pozostałych uczestników finału. Startu w sobotę, oprócz "Biało-czerwonych", pewni są tylko Brytyjczycy.

- Zapowiada się bardzo interesująca rywalizacja, może nawet ciekawsza niż sam finał. Pojadą cztery zespoły prezentujące podobny poziom drużyny. Myślę, że gospodarze powinni wygrać, ale Australijczycy i Rosjanie także mogą powalczyć. Nie skreślałbym też Szwedów, o ile dokonają pewnych zmian w składzie w porównaniu z poniedziałkowym występ w King's Lynn - ocenił.

Na piątek zaplanowany został trening, który będzie dla zawodników jedyną okazją, żeby zapoznać się z torem. Cieślak zaznaczył, że do obiektu trzeba podejść bez specjalnych obaw.

- Tor jest normalny. Dla dobrego żużlowca wystarczy tylko chwila, by go poznać. Jeden trening w zupełności wystarczy, oby tylko się odbył - dodał.

Cieślak zapowiedział, że w finale Polacy pojadą w tym samym składzie, który zwyciężył w Gorzowie Wlkp. Na torze pojawią się Tomasz Gollob, Jarosław Hampel, Janusz Kołodziej, Rune Holta i Adrian Miedziński.

- Nie wiemy jeszcze, jakie mamy kolory kasków, jakie pola startowe, dlatego strategię będziemy opracowywać dopiero po zakończeniu barażu i poznaniu wyników losowania - wyjaśnił szkoleniowiec.

Jak przyznał, pakując się przed wyjazdem nie zabiera żadnego talizmanu na szczęście. - Niektórzy są przesądni, ale ja jadę "na spokoju - przyznał.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | biało | turniej | Marek Cieślak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje