Cieślak: Andersen zablokował się po upadku

Hans Andersen nie może cieszyć się z końcówki tegorocznych rozgrywek. Duńczyk pewnie mknął w Grand Prix po brązowy medal, a w polskiej Ekstralidze miał walczyć z Atlasem Wrocław o najwyższe laury.

Tymczasem z meczu na mecz spisuje się coraz słabiej.

Reklama

W półfinale Ekstraligi to punktów Duńczyka zabrakło Atlasowi do pokonania Unibaxu Toruń. Zarówno we Wrocławiu, jak i w Grodzie Kopernika spisywał się on znacznie poniżej oczekiwań. Po zawodach sam przyznawał, że bierze na siebie odpowiedzialność, a winę spróbuje odkupić w walce o trzecią pozycję. Ta rozpocznie się już w niedzielę, a u Duńczyka nie widać poprawy.

"Hans boryka się z problemami mentalnymi. Widać wyraźnie, że rzecz nie dotyczy tylko rozgrywek w polskiej Ekstralidze. Wystarczy, że spojrzymy, jak bardzo spadł on w klasyfikacji Grand Prix w ostatnim czasie. Moim zdaniem nastąpiła blokada na skutek jednego z upadków, jakich Duńczyk doznał w tym roku. On preferuje szeroki styl jazdy, blisko ogrodzenia toru" - powiedział Marek Cieślak na łamach oficjalnego serwisu Speedway Grand Prix.

W ostatniej odsłonie cyklu GP, która w sobotę odbyła się w słoweńskim Krsko, Hans zdobył zaledwie 3 punkty. Jeżeli w niedzielę nie zdoła zaprezentować się lepiej, Atlas może mieć olbrzymie problemy z pokonaniem Marmy. To "Żurawie" są przecież przeciwnikiem wrocławian w walce o brąz DMP. Już w niedzielę ekipy staną do pierwszego starcia na obiekcie zeszłorocznych mistrzów kraju. Tydzień później rewanż odbędzie się w Rzeszowie.

Obie ekipy już czterokrotnie spotykały się ze sobą w czasie tegorocznych rozgrywek. Za każdym razem zgodnie zwyciężali gospodarze. W bilansie potyczek dwumecz w rundzie zasadniczej rozstrzygnęli na swoją korzyść wrocławianie, w play - off lepsze były "Żurawie" Teraz czas na decydujący bój.

Konrad Chudziński

Dowiedz się więcej na temat: Grand Prix

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje