"Baraż będzie bardzo trudny"

Anglicy stawiają dziś przed sobą jeden cel. Jest nim bezpośredni awans do finału Drużynowego Pucharu Świata. By go zrealizować muszą w Coventry pokonać Szwecję, Stany Zjednoczone i Rosję.

Brytyjczycy, wygrywając dzisiejszy drugi turniej eliminacyjny, mają zamiar dołączyć do reprezentacji Danii. Skandynawowie już w sobotę zapewnili sobie udział w finale, który 21 lipca odbędzie się w Lesznie.

Reklama

- Liczę na to, że wygramy eliminacje i awansujemy bezpośrednio do finału. Trzeba być realistą, a baraż zapowiada się wyjątkowo ciężko. To, że kwalifikacje odbywają się właśnie na naszym torze, stanowi świetne rozwiązanie - powiedział Scott Nicholls na łamach serwisu Speedway Grand Prix.

Nicholls wraz z Chrisem Harrisem ma poprowadzić żużlowców z Wysp do zwycięstwa. Gospodarze liczą na olbrzymi doping publiczności.

- Kibice pokładają w nas wielkie nadzieje, a my możemy liczyć na ich wielkie wsparcie. Dla Coventry fantastyczną sprawą jest, iż aż trzech jeźdźców z tej drużyny pojedzie w składzie. To też wzmocni nasze morale - stwierdził Nicholls.

W Coventry, gdzie dzisiejszego wieczora zmierzą się Anglicy, Szwedzi, Amerykanie i Rosjanie, startują: Scott Nicholls, Chris Harris i Oliver Allen. Cała trojka bronić dziś będzie angielskich barw.

Głównymi rywalami gospodarzy są Szwedzi. Jednakże trudno orzec czy pod nieobecność ich lidera - Andreasa Jonssona - zawodnicy z kraju "Trzech Koron" będą w stanie pokusić się o zwycięstwo. Jonsson zrezygnował z udziału w zawodach z powodu kontuzji, po której wciąż nie wrócił do pełnej sprawności. Amerykanie i Rosjanie, uzupełniający stawkę, wydają się stanowić słabsze ekipy. Między nimi zapewne rozstrzygnie się walka o trzecie miejsce premiowane awansem do barażu.

Konrad Chudziński

Dowiedz się więcej na temat: baraże | USA | anglicy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje