Baliński: Powalczyć o awans do GP

Damian Baliński zapewnił sobie udział w eliminacjach do Grand Prix udanie startując w finale Złotego Kasku. Żużlowiec leszczyńskiej Unii dobrze prezentuje się w tym sezonie w lidze, co zaowocowało powołaniem do kadry Polski na Drużynowy Puchar Świata.

Lider "Byków" może czuć zadowolenie ze swoich ostatnich sukcesów.

Reklama

W Bydgoszczy w finale Złotego Kasku zdołałeś zapewnić sobie awans do dalszych eliminacji do GP. To jednak początek niełatwej drogi?

Bardzo się cieszę, że udało mi się to i mogę jechać w kolejnych eliminacjach do Indywidualnych Mistrzostw Świata. To jest następna szansa na to, by powalczyć o awans do Grand Prix. Jednak zobaczymy, jak to będzie. Wszystko jest przede mną i jak na razie dobrze się układa, oby tak dalej.

W Bydgoszczy jednak łatwo nie było i, by osiągnąć sukces, musiałeś wiele się napracować, prawda?

Dokładnie tak to wyglądało, bo zepsułem już mój pierwszy bieg. Na prowadzeniu podniosło mnie na którymś z łuków, wyjechałem pod bandę i w efekcie dojechałem trzeci. Straciłem w ten sposób 2 punkty i z tego powodu końcówka była dla mnie dość dramatyczna. Jednakże liczy się awans i to, że go osiągnąłem jest dla mnie najważniejsze.

W ostatnim spotkaniu ligowym zaciekle rywalizowałeś z Nicki Pedersenem. Po jednym z wyścigów mieliście sobie dużo do wytłumaczenia...

Doszło do nieprzyjemnej sytuacji z Nicki Pedersenem. Wiadomo, iż jeździ on ostro i na skutek jego ataku około 10 metrów jechałem właściwie tylnym kołem po bandzie. Czasami można nieco przesadzić, ale nie w ten sposób. Emocje spowodowały, iż mnie poniosło, ale po zakończeniu spotkania to wszystko opadło i jest w porządku.

Mecz z Marmą Rzeszów, choć na początku nie układał się po waszej myśli, zakończył się wielkim triumfem i objęciem pozycji lidera.

Nie spodziewaliśmy się łatwego meczu. W pierwszej odsłonie straciliśmy Roberta Kasprzaka i wszystko się skomplikowało. Jednakże Jurica Pavlic po raz kolejny pokazał, że jest naprawdę bardzo dobrym zawodnikiem. Jest on niesamowicie waleczny i bardzo nam pomógł. Cieszę się, że wszyscy zaczęliśmy jechać dobrze, bo to nieźle wróży na kolejne mecze.

Kolejny mecz ligowy to spotkanie za tydzień w Zielonej Górze. Tam będzie z pewnością niesamowicie gorąco?

Myślę, że będzie to znacznie bardziej gorący mecz, niż ten ostatni z Rzeszowem na torze w Lesznie. Trzeba jednak do niego podejść na luzie i każdy musi po prostu pojechać swoje. To droga do sukcesu.

Rozmawiał: Konrad Chudziński

Dowiedz się więcej na temat: mecz | Grand Prix | awans

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje