Vancouver rozgrzewa emocje na całym świecie

Reporter radiowej "Jedynki" chce zamykać oczy, a Koreańczycy muszą wyciskać z nich łzy bólu podczas gdy te szczęścia jawią się w oczach Amerykanów - igrzyska w Vancouver wznieciły emocje na całym świecie. My mamy "srebro" Adama Małysza i głód sukcesów przed startami Justyny Kowalczyk.

Dramaty w Vancouver zaczęły się od falstartu. Jeszcze zanim zapłonął olimpijski ogień na treningu zginął Nodar Kumaritaszwili. Takie zdarzenie nie powinno mieć miejsca i tłumaczenie go błędem zawodnika z Gruzji absolutnie do mnie nie trafia. Tor saneczkarski został źle skonstruowany. Zaokrąglenie rynny toru powinno zabezpieczać saneczkarzy przed wypadnięciem na stalowe belki konstrukcyjne.

Reklama

Tragiczna śmierć Kumaritaszwiliego!

Do tego dramatu nie powinno dojść!

Później mieliśmy już czysto sportowe dramaty.

Największy przeżyli Koreańczycy Sung Si-BakLee Ho-Suk, którzy wespół z Lee Jung-Su mogli obsadzić całe podium short-trackowego wyścigu na 1500 m, ale na ostatnim wirażu - 30 m przed metą tak się ścigali o "srebro", że się zderzyli i wypadli z toru. Łzy dramatu Koreańczyków oznaczały łzy szczęścia Amerykanów - Apolo Antona OhnoJ.R. Celskiego, którzy wskoczyli na podium. Ohno w ten sposób zdobył szósty medal na trzeciej olimpiadzie i stał się najbardziej utytułowanym short-trackowcem na świecie.

Ogromnego pecha miała też faworytka biathlonowego sprintu - Magdalena Neuner z Niemiec, która przez 7 km miała najlepszy czas, by na finiszu przegrać "złoto" z anonimową dotąd Słowaczką (nie wygrała żadnego Pucharu Świata)- Anastazją Kuzminą. W ten sposób pochodząca z Tiumenia na Syberii Rosjanka, od ledwie dwóch lat reprezentująca naszych południowych sąsiadów, zapewniła Słowakom już w pierwszym weekendzie igrzysk, że Vancouver będą lepiej wspominali niż Turyn, gdzie musieli się zadowolić tylko jednym srebrnym medalem.

Żeby brzmiało swojsko, na Słowacji Anastazja znana jest jako Kuzminova.

Wbrew niesamowitemu sukcesowi Adama Małysza pierwsze dwa dni rywalizacji w Vancouver i Whistler obnażyły słabość polskich sportów zimowych. MałyszJustyna Kowalczyk, to samorodki umiejętnie prowadzone przez zagranicznych trenerów (Hannu LepistoeAleksander Wierietielnyj). Pozostali reprezentanci niestety najczęściej zamykają stawkę.

W short-tracku odpadamy w ćwierćfinale, w saneczkarstwie Sebastian Kurowski jest 23., w łyżwiarstwie szybkim Luiza Złotowska jest 24., a Katarzyna Woźniak - ostatnia, 28. z upadkiem na finiszu, a zwłaszcza biathlonista Łukasz Szczurek - 85. ze stratą blisko pięciu minut na ledwie 10 km do zwycięzcy chluby nam nie przynosi. Tymczasem przygotowania do IO kosztowały nas 31 mln! Dwa razy więcej, niż przed Turynem!

Rozgrzeszyć można tylko Tomasza Sikorę, któremu śnieżyca uniemożliwiła celne strzelanie.

Aż strach pomyśleć, co z nami będzie na IO w Soczi, gdzie już najpewniej nie pojadą zaawansowani wiekowo Małysz i Sikora.

Na razie jednak Orzeł z Wisły wytrwale podnosi optymizm w narodzie. Tłumnie na jego skoki przychodzą też przedstawiciele Polonii. Jeden z nich - Kacper pochodzący z Nowej Soli do Whistler dostał się z transparentem: "Leć Adam Leć!", ale nie mógł go wynieść w górę, bo ochrona połamała mu drzewce.

Na wyżyny swych możliwości przy okazji skoków Adama wspiął się red. Tomasz Zimoch z radiowej "Jedynki", który w odróżnieniu od telewizyjnych komentatorów (zarówno w TVP, jak i Eurosporcie) nie stracił emocji. Szczególnie spodobały się nam "poeta przestrzeni" i "stały nasz kumpel" pod adresem Małysza, czy fraza podczas finałowego skoku Simona Ammanna: "Właściwie chciałbym zamknąć oczy, ale muszę Państwu o tym opowiedzieć!"

Poza patriotycznymi uniesieniami związanymi ze startami Orła z Wisły, Królowej Nart z Kasiny Wlk., czy Dynamicznego Tomka Sikory (przez lata reprezentował Dynamit Chorzów), który ostatniego słowa jeszcze nie powiedział, dla mnie największe emocje w Vancouver będą się wiązały z męskim turniejem hokejowym.

Na razie mogliśmy zasmakować hokeja kobiecego, który w wykonaniu szybkich i agresywnych Kanadyjek jest imponujący. Boję się, że nasza męska reprezentacja nie poradziłaby sobie z Caroliną Ouellette i jej koleżankami. Bramkarka Słowaczek Zuzana Tomczikova dwoiła się i troiła, a i tak w starciu z kanadyjskim huraganem puściła 18 goli.

Panowie dopiero powoli zjeżdżają do Vancouver. Na pierwszym treningu w sobotę szkoleniowiec Słowaków - Jan Filc miał tylko ... trzech podopiecznych. By zorganizować gierkę trzech na trzech musiał sam wyjść na lód, a o pomoc w bramce poprosić rzeczoną bramkarkę - Tomczikovą.

ZOBACZ HOKEJOWY ROZKŁAD JAZDY!

SKŁADY HOKEJOWYCH WIRTUOZÓW Z SYLWETKAMI ZAWODNIKÓW!

Nowe zasady rozgrywania turnieju hokejowego! AUTOMATYCZNY AWANS DO 1/4 finału zwycięzców, pozostali ...

Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Kowalczyk | srebro | oczy | Łzy | emocje | Vancouver

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje