Zdaniem reprezentantów Polski, pogoda rządziła pierwszym konkursem Pucharu Świata w skokach narciarskich. Nad Zakopanem okresowo pojawiała się śnieżyca, zawodnikom dokuczały także mocne podmuchy wiejącego ze zmiennych kierunków wiatru.

Zdjęcie

Kamil Stoch najlepiej poradził sobie w trudnych warunkach na Wielkiej Krokwi fot: Grzegorz Momot /PAP
Kamil Stoch najlepiej poradził sobie w trudnych warunkach na Wielkiej Krokwi fot: Grzegorz Momot
/PAP

Pogodowe zawirowania nie przeszkodziły jednak Kamilowi Stochowi - zwycięzcy piątkowego konkursu.

- W drugim skoku aura mi sprzyjała. Dostałem trochę wiatru pod narty i poleciałem. Wielka radość - powiedział wzruszony zawodnik zakopiańskiego AZS.

Reklama

- Szczerze mówiąc bardzo się obawiałem, że pogoda spowoduje odwołanie zawodów, a dla mnie start w Zakopanem jest zawsze najważniejszy. W tym roku - jak mistrzostwo świata, ponieważ nie liczę na większe sukcesy w lotach (23-26 lutego w norweskim Vikersund) - podkreślił zawodnik zakopiańskiego AZS.

Stocha bardzo ucieszyły występy pozostałych reprezentantów Polski. - Zwłaszcza Olka Zniszczoła, który nie tylko poradził sobie z warunkami, ale i stresem. Z własnego doświadczenia wiem, że tak młodego skoczka zjadają nerwy. Gratuluję wszystkim, którzy zapunktowali. Szkoda mi pozostałych, ale jutro też jest dzień - stwierdził zawodnik z Zębu.

Zapytany o to, czy piątkowe zwycięstwo w Zakopanem smakuje tak samo jak ubiegłoroczne (23 stycznia), Stoch powiedział, że na pewno inaczej. - Tak jest chyba z każdą wygraną i nie można tego porównywać. Dziś wykonałem kawał dobrej roboty i cieszy mnie przede wszystkim radość jaką sprawiłem fanom skoków w Polsce, a zwłaszcza najwspanialszej publiczności świata tu w Zakopanem. To zwycięstwo dedykuję rodzicom, żonie i wszystkim kibicom - podkreślił Stoch.

- Akurat podczas moich skoków warunki nie były najgorsze. Spóźniałem się trochę na progu i dziś nie jestem do końca zadowolony - stwierdził 16. w konkursie Piotr Żyła (KS Wisła Ustronianka).

W innym nastroju był jego kolega klubowy Aleksander Zniszczoł. - Pogoda rządziła, ale cieszę się, ponieważ oddałem dwa równe skoki, chociaż drugi mógłby być lepszy - ocenił dziewiąty zawodnik pierwszego konkursu PŚ w Zakopanem.

Dodał, że wprawdzie nie lubi Wielkiej Krokwi, to jednak przy takich kibicach skacze mu się doskonale. - I jest to wielka frajda - podkreślił.

Dwudziesty piąty Maciej Kot (AZS Zakopane) powiedział, że ocenia swój konkursowy występ lepiej niż kwalifikacje. - Pogoda nie była najlepsza, jednak jestem zadowolony, ponieważ zdobyłem kolejne pucharowe punkty. W sobotę muszę mocno powalczyć o jeszcze lepsze skoki - zaznaczył.

- Powiem krótko - było ciężko. Wiatr wiał z różnych kierunków i z różnym natężeniem no i zasypujący tory śnieg. Nie ma porównania do czwartkowych kwalifikacji - ocenił 43. po pierwszej serii konkursowej Marcin Bachleda (TS Wisła Zakopane).

Zadowolony ze startu był drugi w piątkowym konkursie Richard Freitag. - Warunki były bardzo trudne, ale udało mi się oddać dobre skoki. Potwierdzam słowa Kamila - w Zakopanem jest zawsze wspaniała atmosfera - powiedział zawodnik niemieckiego SG Nickelhuette Aue.

Dla Andreasa Koflera, który zajął trzecie miejsce, zakopiański konkurs był niezwykle ciężki. - Powiedziałbym, że dzisiejsze zawody były na granicy bezpieczeństwa; dla jury była to chyba niezwykle trudna decyzja, aby je kontynuować, zwłaszcza po upadku Thomasa Morgensterna - ocenił.

Austriakowi spodobało się odśpiewanie przez Stocha polskiego hymnu. - Powinieneś wziąć udział w konkursie Voice of Poland - powiedział z śmiechem. Zwycięzca odparł, że się nad tym zastanowi. - W tak podniosłej chwili nie mogłem sobie odmówić wspólnego zaśpiewania z kibicami - powiedział.

Artykuł pochodzi z kategorii: Zimowe

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również

  • Arkadiusz Głowacki wrócił do Wisły Kraków

    Wisła Kraków zaczyna się wzmacniać przed nowym sezonem. Pierwszem zawodnikiem, którego pozyskała Biała Gwiazda, jest doskonale znany pod Wawelem Arkadiusz Głowacki. Obrońca związał się... więcej