Małysz, Kowalczyk i kto dalej?

Zima zbliża się wielkimi krokami. Spadł już pierwszy śnieg, a nowy sezon w sportach zimowych nabiera rozpędu. Komu będziemy kibicować?

Na pewno na wsparcie fanów może liczyć jak zwykle Adam Małysz. Ale czy tylko? Po latach posuchy w polskich sportach zimowych coś drgnęło. W kraju, w którym nowoczesnych obiektów jest jak na lekarstwo i notorycznie brakuje pieniędzy na wszystko, mamy jednak kilka "rodzynków". Już nie tylko Małysz walczy z powodzeniem ze światową czołówką. Polskę rozsławiają też Justyna Kowalczyk, Tomasz Sikora czy Magdalena Gwizdoń. Od czasu do czasu dają o sobie znać snowboardziści. Nawet w narciarstwie alpejskim jest już ciut lepiej. Trzymajmy kciuki za naszych! Wsparcie będzie im bardzo potrzebne, a na pewno odwzajemnią się miejscami na podium najważniejszych imprez.

Reklama

Alpejczycy szaleją już na stokach. Ruszył Puchar Świata w narciarstwie klasycznym. Za kilka dni swoje pierwsze skoki odda Małysz (Kuusamo, Finlandia), a za dwa tygodnie Sikora i spółka rozpoczną rywalizację na biathlonowych trasach (Oestersund, Szwecja).

Adam Małysz (skoki narciarskie)

"Orzeł z Wisły" przez wiele lat dostarczał nam niezapomnianych emocji i wzruszeń. Sukcesy Małysza można długo wymieniać. Jednak ostatni sezon czterokrotnego mistrza świata nie był udany. W klasyfikacji generalnej PŚ sklasyfikowany został na 12. miejscu. W sezonie 2007/2008 ani raz nie oglądaliśmy naszego mistrza na podium.

Po sezonie nastąpiła zmiana na stanowisku trenera polskiej kadry. Fina Hannu Lepistoe zastąpił Łukasz Kruczek. Do niedawna kolega Małysza ze skoczni, teraz odpowiada za przygotowania i wyniki naszych skoczków. Czy taki eksperyment przyniesie skutek? Przekonamy się o tym wkrótce. Już pierwsze konkursy PŚ powinny dać nam odpowiedź, czy decyzja szefostwa Polskiego Związku Narciarskiego była słuszna.

W sezonie letnim, traktowanym jak etap przygotowań do sezonu zimowego, Małysz nie błyszczał. Lider naszej kadry jednak spokojnie podchodził do wyników osiąganych w Letniej Grand Prix. - Celem głównym jest sezon zimowy - powtarzał Małysz i spokojnie ćwiczył pod okiem nowego trenera. Z przygotowań do sezonu Małysz jest zadowolony i zapewnia, że młodsi skoczkowie będą musieli się z nim liczyć. "Będę chciał jeszcze udowodnić młodzieży, że spisywanie nas na straty jest zbyt wczesne. Nadal uważam, że można wygrać z Morgensternem czy Schlierenzauerem" - stwierdził Małysz, który będzie jednym z najstarszych zawodników w pucharowej stawce.

O Małysza raczej nie powinniśmy się martwić. Problem pojawia się z pozostałymi kadrowiczami. Kamil Stoch od czasu do czasu pokazywał, że talent do skoków ma. Ale z regularnością u tego zawodnika było krucho. Inni Polacy byli tylko tłem w pucharowej karuzeli. "Zrealizowaliśmy cały zaplanowany program przygotowań" - mówił Kruczek i zapewnił, że pozostali kadrowicze są równie dobrze przygotowani jak Małysz. Tylko, że podobnie wypowiadali się inni trenerzy, a efektów nie było widać. Cóż poczekamy, zobaczymy.

Justyna Kowalczyk (biegi narciarskie)

Zawodniczka z Kasiny Wielkiej już zasłużyła na wielkie brawa. Polskie kobiece biegi narciarskie wyciągnęła z niebytu i przebojem wdarła się do światowej czołówki. Jeszcze nie tak dawno wielkie sławy trochę z przymrużeniem oka traktowały Kowalczyk z "egzotycznej" Polski, a teraz wypowiadają się o niej z uznaniem i wiedzą, że na trasie jest piekielnie groźna. Kowalczyk ma dopiero 25 lat, a już na swoim koncie sporo sukcesów. Jako pierwsza Polka w historii wygrała zawody Pucharu, Świata, jako pierwsza Polka w historii zakończyła na podium sezon w klasyfikacji generalnej PŚ, ale jej największym osiągnięciem, jak do tej pory, jest brązowy medal olimpijski wywalczony w Turynie.

W przedsezonowych wywiadach Kowalczyk ostrożnie wypowiadała się o swoich szansach. "Ogólnie jestem zadowolona z przebiegu przygotowań. Przede wszystkim chciałabym, by sezon był równy, bez większych wzlotów i upadków, choć na początku na pewno nie będzie znakomitych wyników" - mówiła Kowalczyk w jednym z wywiadów. W ostatnim sprawdzianie przed nowym sezonem Kowalczyk potwierdziła dobre przygotowanie. Nasza biegaczka wygrała zawody FIS Cup na 10 km techniką klasyczną i 15 km techniką dowolną. Inauguracyjny start w szwedzkim Gallivare wypadł bardzo dobrze. Polka zajęła wysokie, 7. miejsce na trasie, o której mówi, że jest "ohydna". Tym bardziej wynik uzyskany w Szwecji należy uznać za wartościowy.

Nie ma co owijać w bawełnę. Kowalczyk już w chwili obecnej jest jedną z najlepszych zawodniczek na świecie i musi przyzwyczaić się do roli faworytki.

Tomasz Sikora (biathlon)

Fani Tomasza Sikora i biathlonu na pewno ucieszyła jego deklaracja, że będzie biegał i strzelał przynajmniej do igrzysk olimpijskich w Vancouver. Od wielu lat biathlon w Polsce jest kojarzony z Tomaszem Sikorą. Polskie sukcesy w ostatnich latach w tej pięknej dyscyplinie, to właśnie jego zasługa. Zapewne wielu kibiców do dziś pamięta łzy radości Tomasza Sikory po zdobyciu srebrnego medalu olimpijskiego w Turynie.

W poprzednim sezonie Sikora wygrał dwukrotnie zawody Pucharu Świata, a raz był drugi. W klasyfikacji generalnej został sklasyfikowany na 12. miejscu. Sam zawodnik nie był jednak usatysfakcjonowany. Dlatego w przygotowaniach do sezonu 2008/2009, który na początku grudnia zostanie zainaugurowany w szwedzkim Oestersund, Sikora dokonał kilku zmian. Przede wszystkim wrócił do starej kolby karabinu. Właśnie w tym upatrywał jedną z przyczyn słabszych wyników w sezonie 2007/2008. Ze sprzętu Sikora ma także nowe narty, buty, wiązania i kijki. Także same przygotowania były inne niż dotychczas. Sikora trenował indywidualnie. Nie znaczy, to że trener Roman Bondaruk nie miał wpływu na treningi naszego najlepszego biathlonisty. Sikora cały czas był w kontakcie ze szkoleniowcem i skrupulatnie wypełniał jego polecenia. Czy te wszystkie zabiegi przyniosą pożądany efekt? Sportowym marzeniem Sikory jest założenie choć na jeden dzień żółtej koszulki lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Życzymy mu, żeby jego marzenie się spełniło już w nadchodzącym sezonie i nie trwało tylko jeden dzień, ale o wiele, wiele dłużej. Obyśmy jak najczęściej słyszeli z ust komentatorów słynne "rach ciach ciach" po bezbłędnym strzelaniu Tomasza Sikory. Od tego dużo będzie zależało, bo w biegu lider naszej kadry z pewnością sobie poradzi.

Magdalena Gwizdoń (biathlon)

Magdalena Gwzidoń to bez wątpienia liderka kobiecej biathlonowej kadry. 29-letnia zawodniczka ma na swoim koncie kilka sukcesów. Gwizdoń zapisała się w historii polskiego biathlonu w 2006 roku, kiedy jako pierwsza Polka wygrała zawody Pucharu Świata. Na podium stawała jeszcze cztery razy. Blisko życiowego sukcesu Gwizdoń była podczas mistrzostw świata w Oestersund w lutym 2008 roku. Nasza zawodniczka walczyła o brązowy medal, ale pomyliła trasę i straciła przez to kilkanaście cennych sekund. Zamiast brązu było tylko 7. miejsce.

Jako jedyna polska zawodniczka regularnie "punktuje" w PŚ i bez większej przesady można powiedzieć, że zalicza się do szerokiej światowej czołówki (w dwóch poprzednich sezonach zajmowała odpowiednio 16. i 17. miejsce w klasyfikacji generalnej). Doświadczenie zdobyte na biathlonowych trasach powinno zaprocentować. Mamy nadzieję, że w ślady Gwizdoń pójdzie Krystyna Pałka i inne polskie reprezentantki.

Paulina Ligocka (snowboard)

Po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją na snowboardowe stoki wróciła Paulina Ligocka. Jedna z najlepszych polskich snowboardzistek specjalizująca się w half-pipie. Brązowa medalistka mistrzostw świata (2007). Siedmiokrotnie stawała na podium zawodów Pucharu Świata. Dwa razy - w Leysin (Szwajcaria) i Sungwoo (Korea Płd) - okazała się najlepsza.

Ligocka ma już za sobą pierwsze starty w nowym sezonie. Pod koniec października w szwajcarskim Saas-Fee Polka zajęła 19. miejsce.

Jednak cieniem na polski snowboard kładzie się afera, jaka niedawno wybuchła. Mateusz i Michał Ligoccy zostali usunięci z kadry. Powodem konfliktu wymienionych zawodników z władzami Polskiego Związku Snowboardowego są prawa do wizerunku. Problem w tym, że Mateusz jako pierwszy polski zawodnik uzyskał kwalifikację olimpijską na igrzyska w Vancouver, a jego brat ma duże szanse zdobyć przepustkę. Konflikt nie służy dobrze ani zawodnikom ani PZSnow i chyba pora, żeby usiąść do stołu i wypracować porozumienie. Podobno jest na to szansa.

Katarzyna Karasińska (narciarstwo alpejskie)

Od czasów sióstr Tlałek nie mieliśmy alpejki, która zdobywałaby punkty w zawodach Pucharu Świata. Czekaliśmy 20 lat i doczekaliśmy się. Katarzyna Karasińska przełamała impas i kilka razy jej nazwisko pojawiło się w pierwszej "trzydziestce" Pucharu Świata. Najlepszym wynikiem Karasińskiej było 12. miejsce w slalomie w austriackim Semmering w 2006 roku. Trenerem polskiej kadry jest Austriak Roland Bair i pod jego okiem 26-letnia zawodniczka czyni stałe postępy.

Inauguracyjne zawody sezonu 2008/2009 nie były udane dla Karasińskiej. Błysnęła za to inna Polka Agnieszka Gąsienica-Daniel, która w slalomie gigancie zajęła punktowane 26. miejsce. Oby był to dobry prognostyk na dalszą część sezonu.

Inni

Na kogo jeszcze możemy liczyć? Na miejsca w czołowej "dziesiątce" PŚ stać na pewno Katarzynę Wójcicką (łyżwiarstwo szybkie). Być może z dobrej strony pokaże się kolega Wójcickiej z reprezentacji Konrad Niedźwiedzki.

Punkty w Pucharze Świata zdobywała już Ewelina Staszulonek (saneczkarstwo), ale zawodniczka wróciła dopiero na tor po ciężkiej kontuzji, której doznała w wyniku groźnego wypadku na torze we włoskiej Cesanie w 2007 roku. Trudno zatem spodziewać się, że będzie osiągała dobre wyniki.

W sporcie pełno jest niespodzianek i miejmy nadzieję, że będą one udziałem także reprezentantów Polski.

Dowiedz się więcej na temat: ligocka | oestersund | biathlon | Adam Małysz | podium | zawody | Polka | kadry | Nowy sezon | sikora | Kowalczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje