Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Valverde przegrał przed Trybunałem Arbitrażowym

Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu odrzucił we wtorek apelację czołowego hiszpańskiego kolarza Alejandro Valverde, zawieszonego na dwa lata we Włoszech w związku z aferą dopingową Puerto.

Alejandro Valverde
Alejandro Valverde /AFP

Sędziowie z Lozanny utrzymali w mocy decyzję Włoskiego Komitetu Olimpijskiego (CONI), co oznacza, że Valverde będzie mógł brać udział w zawodach na Półwyspie Apenińskim dopiero po 10 maja 2011 roku.

Międzynarodowa Unia Kolarska z nieukrywaną satysfakcją przyjęła werdykt trybunału i zapowiedziała, że rozważy rozszerzenie sankcji przeciwko Hiszpanowi na inne kraje.

Valverde już poniósł konsekwencje swojego udziału w aferze Puerto. Nie wystartował w ubiegłorocznym Tour de France, ponieważ jeden z etapów zahaczał o terytorium Włoch. Ścigał się za to z sukcesami w innych krajach, wygrywając m.in. wyścigi dookoła Katalonii, Dauphine Libere i Vuelta a Espana. Dało mu to drugie miejsce w rankingu UCI na zakończenie sezonu 2009 (za Alberto Contadorem).

W ubiegłym tygodniu zasygnalizował wysoką formę w wyścigu Paryż-Nicea, w którym był drugi, również za Contadorem.

Afera Puerto wybuchła w maju 2006 roku. W gabinecie głównego podejrzanego, doktora Eufemiano Fuentesa w Madrycie policja zarekwirowała aparaturę do nasycania krwi tlenem, wiele pojemników z krwią i notatki z zaszyfrowanymi nazwiskami klientów. Ponieważ hiszpański wymiar sprawiedliwości umorzył sprawę ze względu na brak odpowiednich przepisów prawnych, śledztwo podjął Włoski Komitet Olimpijski.

Valverde był pierwszym zagranicznym kolarzem zamieszanym w aferę dopingową Puerto, który stanął przed trybunałem CONI i 11 maja 2009 roku został ukarany dwuletnim zakazem startów we Włoszech. Według CONI nie było żadnych wątpliwości, że pojemnik numer 18, zawierający krew z erytropoetyną, który zarekwirowano podczas operacji Puerto, należał do Valverde. Koronnym dowodem było porównanie kodu DNA z próbki numer 18 z krwią pobraną od kolarza podczas Tour de France w 2008 roku, gdy wyścig na krótko wjechał na terytorium Włoch. O winie Hiszpana miały świadczyć także dokumenty potwierdzające przelewy finansowe między nim a Fuentesem.

ródło informacji: INTERIA.PL/PAP

Więcej o:
W.E.

Dodatki


Twój komentarz może być pierwszy!

Piszesz jako Gość

znaków do wpisania: 4000

Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.

Informacje dodatkowe