20-letnia Dunka polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki zapewniła sobie fotel liderki rankingu WTA Tour na koniec sezonu. Jej ojciec Piotr Wozniacki podkreśla, że dokonała tego w warunkach, które nie sprzyjają odnoszeniu sukcesów przez młode tenisistki.

Zdjęcie

Caroline Wozniacki /AFP
Caroline Wozniacki
/AFP
- Oczywiście miesiąc temu w Azji była wielka radość, gdy Karolina po raz pierwszy została liderką rankingu. Ale dopiero wczoraj tak naprawdę odetchnęliśmy z ulgą, gdy udało się jej postawić przysłowiową kropkę nad "i". Nie jest łatwo zostać numerem jeden na świecie, a jeszcze trudniej utrzymać tę pozycję na koniec roku. Zresztą przed Karoliną młodsza była tylko Martina Hingis, kiedy kończyła sezon jako liderka - powiedział Wozniacki.

- Moim zdaniem dokonaliśmy czegoś naprawdę wielkiego. Jeśli się dokładnie przyjrzeć obecnym przepisom w kobiecym tenisie, to jasno widać, że preferuje się doświadczenie, a nie młodość. Kiedyś każda młoda zawodniczka mogła grać ile chce, a teraz ma limit 11 turniejów. Dopiero 18-latka ma możliwość startów bez ograniczeń, a jak niby wcześniej ma zbierać doświadczenie? Trzeba przecież grać jak najwięcej z coraz lepszymi rywalkami, żeby poprawiać swoją grę i wyniki. Właśnie dlatego fotel liderki rankingu wywalczony przez Karolinę w wieku 20 lat jest historycznym wydarzeniem i zasługuje na duże uznanie - dodał.

W tym roku Wozniacki wygrała turnieje WTA w Ponte Vedra Beach, Kopenhadze, Montrealu, New Haven, a w październiku w Tokio i Pekinie. Właśnie udane tournee po Azji pozwoliło jej wyprzedzić Amerykankę Serenę Williams, która nie grała w żadnym turnieju od lipca (zraniła stopę stając na szkło i przechodzi rehabilitację po operacji). Wcześniej, w Nowym Jorku nie udało jej się powtórzyć najlepszego dotychczas wyniku w Wielkim Szlemie, jakim był finał US Open w 2009 roku.

Reklama

Amerykańska prasa nie omieszkała wytknąć Dunce, że jest kolejnym numerem jeden, choć nie udało jej się triumfować w wielkoszlemowym turnieju. Dziennikarze zarzucali jej, że zawdzięcza to "ciułaniu" punktów w mniejszych turniejach.

- Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że najważniejsze są zwycięstwa w Wielkim Szlemie, ale żeby je odnosić trzeba mieć duże, naprawdę duże doświadczenie. Kto wygrywał te turnieje w ostatnich latach? Serena Williams, Kim Clijsters, Justine Henin, czyli zawodniczki ze sporym doświadczeniem i ograniem. Właściwie ostatnia wyłamała się z tego młoda jeszcze Maria Szarapowa, ale już jakiś czas temu. Karolina była już raz blisko, ale rok temu w finale US Open przegrała z Clijsters. W tym roku osiągnęła tam półfinał i przegrała z Wierą Zwonariewą, czyli nie z byle kim, tylko z dziewczyną, która dziś jest numerem dwa na świecie - powiedział Wozniacki.

- Właściwie w Wielkim Szlemie każdy mecz jest jak półfinał czy finał mocno obsadzonego turnieju WTA. Mimo to Karolina była w tym roku w półfinale US Open, ćwierćfinale Roland Garros oraz czwartej rundzie Australian Open i Wimbledonu. Grała więc bardzo równo i osiągała bardzo dobre wyniki. Może faktycznie w Nowym Jorku trochę zabrakło jej siły, ale całe lato grała fantastycznie - dodał.

W lipcu Dunka triumfowała w Kopenhadze, po czym poleciała do USA, gdzie tylko w Cincinnati jej się nie powiodło - odpadła w 1/8 finału. Potem była niepokonana w Montrealu i New Haven, a jej serię 14 wygranych meczów przerwała dopiero Zwonariewa. Wcześniej jednak, w 1/8 finału US Open, pokonała w dwóch setach inną Rosjankę Marię Szarapową.

- To było bardzo ważne zwycięstwo. Mamy kontrakt z American Express, a ich billboardy z Karoliną w Nowym Jorku widać było na każdym kroku, choćby na stacjach metra. Mecz z Szarapową to było wielkie show, którym interesowała się cała Ameryka. Można powiedzieć, że udało nam się zawojować Amerykę, bo po tym zwycięstwie wszystkie telewizje mówiły tylko o tym i rozpisywała się o tym prasa. Rzadko kobiecy tenis jest tak obecny w mediach, jak wtedy - powiedział Wozniacki.

Artykuł pochodzi z kategorii: Tenis

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również

  • Memoriał Żylewicza - Pyrek nadal bez minimum na igrzyska

    Tyczkarce Monice Pyrek nie udało się osiągnąć w Gdańsku w jubileuszowym 40. Lekkoatletycznym Memoriale Józefa Żylewicza minimum uprawniającego do startu w igrzyskach olimpijskich w... więcej