Agnieszka Radwańska bez straty seta awansowała do drugiej rundy wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie (pula nagród 13,725 mln funtów). Polska tenisistka, rozstawiona z numerem siódmym, pokonała we wtorek Węgierkę Melindę Czink 6:3, 6:3.

Początek meczu był bardzo wyrównany i żadnej z tenisistek nie przychodziło łatwo wygrywanie swoich gemów. Czink starała się na wszelkie sposoby szybko kończyć wymiany, by nie pozwolić rywalce złapać właściwego rytmu wymian. Jej atutem był płaski i szybki serwis oraz częste wypady do siatki.

Natomiast Radwańska konsekwentnie grała z kontry i była skuteczna w defensywie. Przede wszystkim starała się zdobywać punkty minimalnym nakładem sił. Dopiero przy stanie 4:3 przeszła do ataku i dzięki kilku agresywnym i dość ryzykownym zagraniom przełamała podanie rywalki do zera. Chwilę później pewnie utrzymała swój serwis i rozstrzygnęła losy pierwszej partii po 32 minutach.

Polka zdobyła w niej 34 punkty, oddając 25 rywalce, a także miała cztery asy i jeden podwójny błąd serwisowy, przy odpowiednio jednym i trzech po stronie Węgierki. Wykorzystała jednego z dwóch "break pointów", a sama obroniła jedną piłkę na przełamanie. Kluczowa była w tym secie skuteczna gra przy pierwszym podaniu - wygrała 20 z 24 piłek (przy drugim 2 z 9).

Reklama

Druga część meczu wyglądała podobnie, a tym razem kluczowe okazało się przełamanie serwisu Czink w piątym gemie, choć Radwańska w kolejnym sama musiała bronić dwa "break pointy", zanim wyszła na 4:2.

Węgierka zdołała utrzymać swoje podanie na 3:4, ale przy stanie 3:5 nieoczekiwanie zrobiło się 30:40 i przy pierwszym meczbolu wyrzuciła prostą piłkę z forhendu na aut. Spotkanie zakończyło się po godzinie i 14 minutach.

Kryształowa Kula dla Kowalczyk!

liczba zdjęć: 7

W sumie we wtorek Radwańska zepsuła tylko pięć piłek, za to jej przeciwniczka popełniła 31 niewymuszonych błędów z gry. Krakowianka miała też pięć asów i jeden podwójny błąd serwisowy, a Czink odpowiednio jeden i siedem. W sumie Polka wykorzystała trzy z sześciu szans na przełamanie, a jej rywalka zmarnowała wszystkie cztery takie okazje.

Jedynie w wygrywających uderzeniach lepsza okazała się Węgierka 32-24, ale podejmowanie ryzyka było dla niej jedyną szansą na nawiązanie walki z wyżej notowaną rywalką. Było to pierwsze spotkanie tych zawodniczek.

Radwańska w poniedziałek spadła z ósmego na dziewiąte miejsce w rankingu WTA Tour, wyprzedzona przez Belgijkę Kim Clijsters. Jednak w turnieju jest rozstawiona z "siódemką", na podstawie klasyfikacji z poprzedniego tygodnia, w wyniku nieobecności kontuzjowanej Rosjanki Jeleny Dementiewej. Natomiast Czink jest obecnie 70. na świecie, w Wimbledonie tylko raz w pięciu startach zdołała przejść pierwszą rundę.

Polka w dwóch ostatnich edycjach londyńskiej imprezy docierała do ćwierćfinału i w zgodnej opinii ekspertów powinna w tym roku powtórzyć ten wynik. Jej kolejną rywalką będzie Włoszka Alberta Brianti, która wygrała z Amerykanką Jill Craybas 6:2, 7:5.

W pierwszej rundzie odpadła rozstawiona z numerem szóstym Australijka Samantha Stosur, która przegrała z Estonką Kaią Kanepi 4:6, 4:6.

Stosur na początku czerwca dotarła do finału innej imprezy zaliczanej do Wielkiego Szlema na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w Paryżu, gdzie przegrała z Włoszką Franceską Schiavone. W Wimbledonie Australijka wystąpiła po raz ósmy, a po raz czwarty odpadła tu w pierwszej rundzie.

Mimo to jej porażka z 80. w rankingu WTA Tour Kanepi (w dniu zamknięcia listy zgłoszeń była poza pierwszą setką), która do turnieju głównego przebiła się z eliminacji, jest sporą niespodzianką.

We wtorek pierwszy mecz wygrała broniąca tytułu Serena Williams z Portugalką Michelle Larcher de Brito 6:0, 6:4. Amerykanka ma szanse na czwarty triumf na kortach londyńskiego The All England Lawn Tennis and Croquet Club, gdzie zwyciężała także w latach 2002-03. Kolejną jej rywalką będzie Rosjanka Anna Czakwetadze.

Wyniki wtorkowych spotkań pierwszej rundy:

Agnieszka Radwańska (Polska, 7.) - Melinda Czink 6:3, 6:3

Serena Williams (USA, 1.) - Michelle Larcher de Brito (Portugalia) 6:0, 6:4

Kaia Kanepi (Estonia) - Samantha Stosur (Australia, 6) 6:4, 6:4

Flavia Pennetta (Włochy, 10.) - Anabel Medina-Garrigues (Hiszpania) 6:4, 6:0

Swietłana Kuzniecowa (Rosja, 19.) - Akgul Amanmuradowa (Uzbekistan) 6:2, 6:7 (5-7), 6:4

Jie Zheng (Chiny, 23.) - Pauline Parmentier (Francja) 7:5, 6:4

Anna Czakwetadze (Rosja) - Andrea Petkovic (Niemcy) 3:6, 6:4, 6:4

Anastasia Rodionova (Australia) - Anne Keothavong (W.Brytania) 3:6, 6:2, 6:4

Alberta Brianti (Włochy) - Jill Craybas (USA) 6:2, 7:5

Monica Niculescu (Rumunia) - Gisela Dulko (Argentyna) 6:3, 6:2

Edina Gallovits (Rumunia) - Timea Bacsinszky (Szwajcaria) 4:6, 7:5, 6:3

Petra Kvitova (Czechy) - Sorana Cirstea (Rumunia) 6:2, 6:2

Maria Szarapowa (Rosja, 16.) - Anastazja Piwowarowa (Rosja) 6:1, 6:0

Romina Oprandi (Włochy) - Heather Watson (Wielka Brytania) 6:4, 1:6, 6:3

Klara Zakopalova (Czechy) - Yvonne Meusburger (Austria) 6:7 (1-7), 6:1, 6:0

Dominika Cibulkova (Słowacja) - Lucie Safarova (Czechy, 25.) 7:6 (7-5), 6:4

Roberta Vinci (Włochy) - Sybille Bammer (Austria) 6:3, 6:3

Alexandra Dulgheru (Rumunia, 31.) - Kimiko Date Krumm (Japonia) 6:2, 6:7 (3-7), 6:1

Caroline Wozniacki (Dania, 3.) - Tathiana Garbin (Włochy) 6:1, 6:1

Raluca Olaru (Rumunia) - Alize Cornet (Francja) 5:7, 6:4, 6:4

Li Na (Chiny, 9.) - Chanelle Scheepers (RPA) 7:6 (7-5), 6:2

Ayumi Morita (Japonia) - Tamarine Tanasugarn (Tajlandia 7:5, 6:1

Bojana Jovanovski (Serbia) - Casey Dellacqua (Australia) 6:1, 6:0

Barbora Zahlavova Strycova (Czechy) - Jelena Wiesnina (Rosja) 6:1, 6:3

Sara Errani (Włochy, 32.) - Julie Coin (Francja) 6:2, 6:4

Arantxa Parra Santonja (Hiszpania) - Olga Goworcowa (Białoruś) 6:3, 2:6, 6:4

Aravane Rezai (Francja, 18.) - Magdalena Rybarikova (Słowacja) 6:7 (8-10), 6:2, 7:5

Anastazja Pawliuczenkowa (Rosja, 29.) - Iveta Benesova (Czechy) 6:3, 6:4

Wiktoria Azarenka (Białoruś, 14.) - Mirjana Lucić (Chorwacja) 6:3, 6:3

Kurumi Nara (Japonia) - Mariana Duque Marino (Kolumbia) 6:4, 6:2

Chang Kai-Chen (Tajwan) - Arantxa Rus (Holandia) 6:0, 2:6, 6:3

Artykuł pochodzi z kategorii: Tenis

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Perquis: Ręka jest w porządku, a gol dla mojej babci

    Co miał oznaczać gest do kamery, jaki wykonał w kierunku kamery po strzelonym golu Damien Perquis? - To był dla mnie bardzo trudny okres. Kontuzja łokcia była najpoważniejszą, jaką miałem... więcej