Wimbledon: Triumf Rogera Federera

Nie było dramatycznego meczu i zaciętej walki. Roger Federer łatwo pokonał Marka Philippoussisa 7-6 (7-5), 6-2, 7-6 (7-3) w finale wielkoszlemowego turnieju wimbledońskiego (pula nagród 15,7 mln dol.).

Rozstawiony z numerem 4 Szwajcar po raz pierwszy zagrał w finale Wielkiego Szlema i od razu zwyciężył. Pojedynek finałowy trwał godzinę i 54 minuty.

Reklama

Tylko pierwszy set zapowiadał niesłychanie ostrą batalię. Skończył się on tie-breakiem, w którym - przy stanie 6-4 dla Federera - Australijczyk popełnił podwójny błąd serwisowy. Szwajcar wykorzystał okazję i po 43 minutach objął prowadzenie w setach 1:0. - Pierwszy set miał wielkie znaczenie. Pozwala na przejęcie inicjatywy i tak właśnie było tym razem - ocenił sytuację Philippoussis.

Kluczowym wydarzeniem dla losów meczu okazały się pierwsze trzy gemy drugiej partii. Federer zdołał dwukrotnie przełamać rywala, grając fantastyczne returny i passingszoty z głębi kortu. U Philippoussisa nie funkcjonowało nic poza serwisem, ale i on nie wystarczał na świetnie dysponowanego zawodnika z Bazylei, który jest pierwszym Szwajcarem z tytułem wielkoszlemowym na koncie.

Trzeci set był niemal kopią pierwszego. Obaj pewnie wygrywali swoje podanie. Federer mimo trochę słabszej gry, pewnie wygrywał swoje podania, bo Australijczyk nie był w stanie skutecznie zaatakować nawet drugiego serwisu rywala. Przy stanie 5-5 Federer miał aż dwie okazje na przełamanie rywala, ale nie zdołał tego uczynić. Przy drugiej z piłek, forehand Szwajcara na "otwarty kort" okazał się minimalnie "za długi".

Co się odwlecze, to nie uciecze - mógł sobie jednak powiedzieć Federer po tie-breaku, w którym już zdecydowanie dominował.

Kiedy przy stanie 6-3, w dodatkowym gemie trzeciej partii, retrun z backhandu Philippoussisa trafił w siatkę, Szwajcar aż ukląkł z wrażenia na korcie. - Jako młody chłopiec oglądałem Wimbledon w telewizji i żartowałem sobie, że kiedyś tu wygram i proszę - powiedział podczas ceremonii wręczenia nagród Federer, prezentując puchar za zwycięstwo, na którym wygrawerowano zdanie: "The All England Lawn Tennis Club Single Handed Champion of the World.". - Nie wiem co mam powiedzieć. Jestem zszokowany tym, że udało mi się spełnić marzenie, choć wciąż nie wiem jak tego dokonałem - dodał triumfator, który za zwycięstwo odebrał czek na 575 tysięcy funtów.

Federer, który w 2001 roku w Wimbledonie i French Open dotarł do ćwierćfinału, tym razem w całej londyńskiej imprezie stracił tylko jednego seta i stał się pierwszym zawodnikiem z takim bilansem od Holendra Richarda Krajiceka, który wygrał w stolicy Zjednoczonego Królestwa w 1996 roku.

Zwycięstwo Szwajcara oznacza, że siedmiu różnych graczy wygrało ostatnie siedem wielkoszlemowych imprez. Stoi to w wyraźnym kontraście do kobiecego tenisa, w którym Serena Williams zwyciężyła pięć z ostatnich sześciu turniejów tego cyklu.

Federer zakończył tegoroczny sezon na trawie bez porażki i z 12 zwycięstwami. Szwajcar jako 18-latek wygrał juniorski Wimbledon w sezonie 1998, a rok później przerwał serię Pete'a Samprasa - 31 zwycięstw z rzędu na kortach Wimbledonu.

Nierozstawiony Philippoussis zawiódł w pojedynku finałowym, ale i tak może zaliczyć Wimbledon 2003 do udanych. - Roger był po prostu zbyt dobry. Grał świetne returny i wykorzystywał swoje szanse - po prostu był zbyt dobry - wyjaśniał Australijczyk, który zagrał w wielkoszlemowym finale po raz drugi. W 1998 roku w meczu o tytuł US Open uległ swojemu rodakowi Patrickowi Rafterowi.

- Cieszę się z tego co osiągnąłem przez ostatnie dwa tygodnie i z tego, że tu wróciłem. Mam nadzieję, że uda mi się pójść w ślady Rogera, w każdym razie będę próbował wygrać wreszcie w Wielkim Szlemie. Chciałbym, aby mi się to udało właśnie na tych kortach - dodał Philippoussis, który dwa lata temu w Londynie w wyniku kontuzji, nie był w stanie o własnych siłach zejść z kortu. Został odwieziony do szatni na wózku inwalidzkim.

Philippoussis nie miał nawet jednego break-pointa w pojedynku finałowym, Federer z czterech takich szans zdołał wykorzystać dwie - obie w drugim secie. Szwajcar, który popełnił mniej niewymuszonych błędów (9-17), był także znacznie lepszy jeśli chodzi o asy (21-14) oraz wygrywające piłki (50-37).

Wynik finału gry pojedynczej mężczyzn

Roger Federer (Szwajcaria, 4) - Mark Philippoussis (Australia) 7-6 (7-5), 6-2, 7-6 (7-3)

INTERIA.PL/AP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: roger federer | triumf | Wimbledon | Federer | Guerreiro Roger

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje