-
-
Poniedziałek, 22 listopada 2010 (18:20)
Wielki tenis w cieniu księcia Williama
W niedzielę Andy Murray pokonał Szweda Robina Soederlinga w meczu grupy A kończącego sezon ATP World Tour Finals w Londynie (z pulą nagród 5 mln funtów). Jednak w poniedziałek poniósł porażkę z księciem Williamem, ale nie na korcie, lecz na łamach prasy.
Nie sposób przed nim uciec, nawet omijając kilka pierwszych stron. Opanował również kolumny sportowe, które otwierają zdjęcia uwieczniające atak złości Arsena Wengera podczas derbów Londynu. Francuski trener rzuca butelkę z wodą mineralną o ziemię, oblewając przy okazji sobie płaszcz, w trakcie przegranego przez piłkarzy Arsenalu sobotniego meczu Premier League z Tottenhamem 2-3. Była to pierwsza porażka z lokalnym rywalem "Kanonierów" od 17 lat.
Obok jest na ogół Murray, bądź to z wykrzywionym grymasem na twarzy w trakcie męczących wymian z Soederlingiem, albo unoszący w wysoko ręce w geście triumfu po jego pokonaniu 6:2, 6:4. Co z tego, jeśli obok cała strona opisuje z detalami sportowe osiągnięcia księcia Williama, na przykład kolejny mecz polo z jego udziałem.
Mniej poważna prasa rozpływa się za to w pochwałach talentu pływackiego jego wybranki serca. Okrasza te wywody zdjęciami zgrabnej sylwetki przyszłej księżnej odzianej w dość skąpe bikini, albo wychodzącej z wody.
Sporo też zdjęć i barwnych fotoreportaży z publicznych wystąpień wnuka królowej Elżbiety II i jego narzeczonej Kate Middleton, w której żyłach - niestety, co czasem wytykają złośliwi dziennikarze - nie płynie błękitna krew, a szlachecki herb zastępuje zamożny portfel rodziców, należących do "wyższej klasy średniej".
Od ich zaręczyn minęło kilka dni, znana jest też data ślubu (kwiecień 2011), który zapowiada się na wydarzenie towarzyskie dekady. Można odnieść wrażenie, że cała Wielka Brytania żyje i interesuje się tylko tym. To nie jest dobry znak dla Murraya, który ma spore szanse na triumf w tegorocznym ATP World, choć czekają go jeszcze mecze grupowe ze Szwajcarem Rogerem Federerem (we wtorek o godz. 14) i Hiszpanem Davidem Ferrerem (w czwartek).
Może się jednak okazać, że nawet jeśli zwycięży w niedzielę w O2 arena, to jednak za tydzień w poniedziałkowej prasie jego wyczyn znów będzie musiał ustąpić pola księciu Williamowi. Wydaje się, że aby przebić popularność członka rodziny królewskiej nie wystarczy mu triumf w turnieju masters.
"Ten tytuł to za mało" - stwierdziłby pewnie najprzystojniejszy agent Jej Królewskiej Mości, czyli James Bond. Nie bez racji, bo gdyby Murray wygrał wreszcie Wimbledon, dopiero wtedy pewnie zasłużyłby na pierwsze miejsce w sercach czytelników brytyjskiej prasy.
Kolejną okazję ku temu będzie miał dopiero za kilka miesięcy. Jednak z roku na rok coraz mniej ludzi - nawet wśród największych optymistów i patriotów - wierzy, że tego dokona. W końcu ostatnim Brytyjczykiem, jakiemu się to udało, był Fred Parry, w 1935 roku.
Artykuł pochodzi z kategorii: Tenis
Zobacz również
-
- Mam nadzieję, że przerwa z powodu kontuzji barku tym razem nie będzie tak długa i drastyczna, jak ostatnio. Mam również nadzieję i modlę się - przyznam szczerze, abym nie musiał... więcej
-
Polecamy
Polecamy
-
- To już drugi dobry mecz Perqiusa z Wasilewskim na... więcej
-
Rozgrywająca CCC Polkowice Sharnee Zoll, występująca... więcej
-
- Mam nadzieję, że przerwa z powodu kontuzji barku tym... więcej
-
- Wygraliśmy bez straty gola, ale dla mnie jeszcze... więcej
-
Co miał oznaczać gest do kamery, jaki wykonał w... więcej
-
Rekordowa liczba około 150 osób weszła w sobotę na... więcej
-
-
Dziś w Interia.pl
-
Sport
-
Euro 2012
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
www.rmf24.pl
-
Euro 2012
-
Euro 2012
-
Sport
-
Euro 2012
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
Sport
-
Rozrywka
-
Fakty
-
Euro 2012
-
www.rmf24.pl
-
-
Narzędzia







Twój komentarz może być pierwszy
Zaloguj się lub Załóż Konto Interia i korzystaj z dodatkowych opcji.
Piszesz jako Gość