Trudne losowanie polskiego debla

Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski zostali rozstawieni z numerem szóstym w wielkoszlemowym turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa (z pulą nagród 16,15 mln euro). W pierwszej rundzie rywalami polskich tenisistów będą Argentyńczycy Sebastian Prieto i Martin Vasallo-Arguello.

W drabince gry podwójnej mężczyzn znalazło się jeszcze jedno polskie nazwisko, bowiem w Paryżu wystartuje również Łukasz Kubot, razem z Austriakiem Oliverem Marachem. Rozstawiony z dziewiątką debel wylosował w pierwszej rundzie Francuzów Mathieu Montcourta i Edouarda Rogera-Vasselina.

Reklama

W razie wygranej z Prieto i Vasallo-Arguello, para Fyrstenberg- Matkowski trafią w drugiej na zwycięzców meczu pomiędzy kolejnymi Argentyńczykami Juanem Ignacio Chelą i Eduardo Schwankiem oraz Hiszpanami Marcem Lopezem i Tommym Robredo. W 1/8 finału na jej drodze mogą stanąć Kubot i Marach, a w ćwierćfinale rozstawieni z dwójką amerykańscy bliźniacy Bob i Mike Bryanowie.

"Nie da się ukryć, że łatwej drabinki nie mamy, niestety. Pierwsze dwa mecze to trochę kombinowane pary, ale w każdym przypadku dobrzy debliści i zawodnicy mocni na korcie ziemnym. Nie będzie łatwo, ale jesteśmy dobrej myśli, w końcu korty ziemne nam raczej odpowiadają" - powiedział Matkowski.

"Mamy nadzieję, że jak najdłużej pozostaniemy w turnieju, bo chcemy przełamać serię mniej udanych występów. W dodatku czeka nas w Paryżu pewien eksperyment, bo postanowiliśmy relacjonować turniej używając mikrobloga w serwisie blip.pl. Za jego pośrednictwem będziemy dzielić się z kibicami krótkimi informacjami każdego dnia, podobnie jak to robią gwiazdy show biznesu czy koszykarze NBA, a nawet słynna Oprah Winfrey czy Barack Obama podczas kampanii wyborczej na prezydenta USA" - powiedział Fyrstenberg.

Jest to forma serwisu społecznościowego, pozwalającego przekazywać informacje za pomocą krótkich wiadomości, zawierających maksymalnie 160 znaków. Polscy tenisiści są pierwszymi polskimi sportowcami, którzy skorzystają z nowej formy komunikacji, działającej od blisko dwóch lat.

"To kolejny eksperyment z naszym udziałem, bo od sierpnia 2008 roku prowadzimy normalny internetowy blog, a zaczęło się to przy okazji igrzysk olimpijskich w Pekinie. Piszemy tam o kulisach turniejów, o tym, co robimy w wolnym czasie, no a czasem wrzucamy też coś bardziej pikantnego i zdjęcia własnego autorstwa. Naszą stronę odwiedziło już ponad 350 tysięcy osób" - powiedział Fyrstenberg.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje