Trener Radwańskiej: Nie chcę usprawiedliwiać Agnieszki

- Nie chcę w żaden sposób usprawiedliwiać czy tłumaczyć Agnieszki. Analizuję ten mecz i próbuję ustalić, gdzie tkwiła przyczyna porażki - powiedział Tomasz Wiktorowski, kapitan reprezentacji Polski w Pucharze Federacji, od lipca pomagający Radwańskiej jako trener.

22-letnia Polka przegrała w pierwszym spotkaniu grupy czerwonej mistrzostw WTA ze swoją przyjaciółką Caroline Wozniacki 7:5, 2:6, 4:6. W sześciu pojedynkach, jakie panie rozegrały między sobą pięć razy górą była reprezentantka Danii.

Reklama

- Po meczu nie miałem jeszcze okazji porozmawiać dłużej z Agnieszką. Mam wrażenie, że od czwartego gema w drugim secie wyraźnie zaczęła ją boleć ręka i od tego momentu podejmowała decyzje jak w kasynie, czyli czarne-czerwone. Stad podejmowanie przez nią dużego ryzyka w wielu wymianach. Pod koniec wyglądało też, jakby jej trochę zabrakło powietrza, jakby jej nogi trochę stanęły - stwierdził jej opiekun w Turcji.

. Być może odbiła się gonitwa do ubiegłego tygodnia o ostatnie miejsce w mistrzostwach WTA. W sumie w tym miesiącu wygrała dwa duże turnieje w Tokio i Pekinie, a o prawo gry w Stambule walczyła do samego końca w Moskwie. Większość z tych dziewczyn miała trochę więcej czasu na odpoczynek, więc mogą mieć większy zapas energii. Wydaje mi się jednak, że kluczowy był ból w barku.

- Dzisiaj mamy dzień na odpoczynek i przygotowanie do kolejnego meczu. W nim Agnieszka będzie musiała dać z siebie absolutnie wszystko. To mistrzostwa WTA, tu gra osiem najlepszych tenisistek świata, więc nie ma szans na łatwe zwycięstwa i nikt nie oddaje punktów za darmo. Z Wierą Zwonariewą szanse są chyba pół na pół, jeśli będzie skoncentrowana na 100 procent, to mecz może się zakończyć w każdą stronę. Natomiast bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie Petra Kvitova, bo nie dała dziś Wierze zbyt wielu okazji do rozwinięcia skrzydeł. Czeszka grała bardzo solidnie i niesamowicie szybką piłką, wykorzystując przy tym atut lewej ręki - dodał Wiktorowski.

- Trudno być zadowolonym z tego meczu, bo Karolina nie grała tak, jak powinna. Przede wszystkim to Agnieszka prowadziła grę, to ona dyktowała warunki i narzucała tempo wymian, które wygrywała w znacznej mierze głową i sprytem. Karolina zbyt często grała pasywnie, zbyt często cofała się za linię główną, zamiast wchodzić w kort i atakować - powiedział Piotr Wozniacki, trener i ojciec Caroline.

- Agnieszka miała problemy z barkiem, a mimo to potrafiła grać bardziej agresywnie, atakowała nawet wysokie piłki, choć to musiało jej przecież sprawiać duży ból. Widać, że jest w formie, co udowodniła niedawno odnosząc wielkie zwycięstwa w Tokio i Pekinie. We wtorek świetnie wykorzystywała zbyt defensywną grę Karoliny i jej niezdecydowanie. Kiedy miała w ręku setbole, albo zaczynała gemy od stanu 30-0, powinna zamknąć oczy i użyć całej siły, żeby kończyć wymiany, a nie czekać aż Agnieszka popełni błąd. W końcu jest numerem jeden na świecie, więc powinna to na każdym kroku udowadniać, a nie grać pasywnie, licząc na łatwe punkty - stwierdził ojciec reprezentantki Danii.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: radwanska | Fed Cup | Tomasz Wiktorowski | WTA | Agnieszka Radwańska | wozniacki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje