Sześciu Polaków zagra w BNP Paribas Polish Open

Co najmniej sześciu polskich tenisistów zagra w rozpoczynającym się w poniedziałek na kortach SKT Sopot challengerze BNP Paribas Polish Open. Pojawią się też debliści Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski - będzie to ich jedyny w tym sezonie występ w Polsce.

- Dla nas Sopot jest szczególnym miejscem. To prawie nasz drugi dom. Wygrywaliśmy tutaj trzy razy i po sopockich zmaganiach dalsza część sezonu była dla nas bardzo udana. W tym roku spisujemy się jednak dość kiepsko, ale wierzę, że ten turniej okaże się dla nas punktem zwrotnym. Chcemy być najlepsi na świecie i mamy ku temu potencjał - powiedział na konferencji prasowej Fyrstenberg.

Reklama

W turnieju głównych singlistów udział na podstawie rankingu ATP mają zapewniony Michał Przysiężny i Jerzy Janowicz.

- Dla polskich zawodników zarezerwowaliśmy cztery dzikie karty. Otrzyma je Marcin Gawron oraz mistrz lub w przypadku gdy po złoty medal sięgnie Janowicz, wicemistrz Polski. Dwie kolejne przyznamy tuż przed zawodami. Mamy też nadzieję, że ktoś z Polaków zdoła się przebić do turnieju głównego z eliminacji - wyjaśnił dyrektor imprezy Victor Archutowski.

W sopockim turnieju nie zagra natomiast najlepszy obecnie polski tenisistka, Łukasz Kubot. - Kiedy ogłosiliśmy, że będziemy organizować tego challengera, Łukasz zajmował 140. miejsce w rankingu, ale akurat wtedy podpisał umowę z organizatorami turnieju w Stuttgarcie i otrzymał od nich "dziką kartę". Aby wystąpić w Sopocie musiałby złamać dane słowo i zerwać kontrakt, a tego nie wypada mu uczynić - dodał Archutowski.

Gwiazdą BNP Paribas Polish Open ma być sklasyfikowany na 70. pozycji ATP Czech Lukas Rosol. - Ten zawodnik czyni stałe postępy i pnie się na listach światowych. Ostatnio wygrał dwa podobnej rangi challengery w Pradze i Brunszwiku. Rosol prezentuje widowiskowy tenis oparty na mocnym serwisie i krótkich wymianach. Generalnie dąży do szybkiego zdobywania punktów - przyznał dyrektor sportowy turnieju Grzegorz Wójcik.

Według dyrektora Wójcika w Sopocie nie powinno zabraknąć tenisowych emocji. - Na świecie nie ma już za wiele challengerów tej rangi. Kilka lat temu były one znacznie liczniejsze, ale recesja dotknęła również tę dyscyplinę. Dlatego obsada naprawdę jest bardzo mocna i wyrównana, a to daje gwarancję, że mecze będą niezwykle zacięte i stały jednocześnie na wysokim poziomie. Poza Rosolem jest kilku innych tenisistów, którzy mają ambicję wygrać turniej i wrócić do pierwszej "50". To głównie Steve Darcis i Simone Bolelli - ocenił Wójcik.

Pula nagród tego challengera wynosi 106500 euro, do tego trzeba dodać tzw. hospitality, czyli zakwaterowanie i wyżywienie zawodników. Łączny budżet imprezy został ustalony na poziomie około 1,5 miliona złotych. Zwycięzca gry pojedynczej zainkasuje 15300 euro i 125 punktów ATP, a finalista odpowiednio 9000 i 75.

Ten turniej ma rangę międzynarodowych mistrzostw Polski. Wstęp na wszystkie mecze jest bezpłatny.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama