Eduardo Schwank zapłaci grzywnę w wysokości tysiąca dolarów za "specyficzny styl gry" w meczu drugiej rundy w turnieju ATP na kortach ziemnych w Houston (z pulą nagród 442,5 tys. dol.). Argentyński tenisista tłumaczył się... bólem pleców.

Zdjęcie

Eduardo Schwank /AFP
Eduardo Schwank
/AFP
Rozstawiony z numerem siódmym Schwank przegrał w 1/8 finału ze swoim rodakiem Juanem Ignacio Chelą 1-6, 7-6 (7-5), 1-6, a przez znaczną część meczu sprawiał wrażenie, jakby grał od niechcenia. Ograniczał się do licznych dropszotów, a gdy rywal dobiegał do piłek lądujących tuż za siatką, odgrywał mu wysokie loby na końcową linię.

Gdy zakończył spotkanie popełniając błąd stóp przy drugim serwisie, publiczność zaczęła głośno buczeć i gwizdać.

"Od kilku dni męczył mnie ból pleców, a dzisiaj wyraźnie się nasilił, co nie pomagało mi w meczu. Czułem się bardzo zmęczony, więc starałem się maksymalnie skracać wymiany, stąd dropszoty. Nie chciałem zejść z kortu przed jego zakończeniem, więc starałem się kontynuować grę. Teraz zamierzam wrócić do Barcelony i w domu dojść do siebie, zanim pojadę na kolejny turniej" - powiedział na konferencji prasowej Schwank.

Reklama

Porażka w drugiej rundzie dała Argentyńczykowi premię w wysokości 7650 dolarów, pomniejszoną o tysiąc grzywny. Chela skomentował postawę rodaka dość lapidarnie: "Kiedy ból nie pozwala na normalną grę, lepiej jest skreczować, niż męczyć siebie i rywala. W takich okolicznościach trudno było mi się skupić na grze i zaprezentować swój najlepszy tenis".

Artykuł pochodzi z kategorii: Tenis

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również

  • Rajd Akropolu: Loeb nadal liderem

    Francuz Sebastien Loeb jadący Citroenem DS3 prowadzi po trzynastu z 22 odcinków specjalnych Rajdu Akropolu, szóstej eliminacji samochodowych mistrzostw świata (WRC). więcej