Roger Federer: Radzę sobie jako ojciec

Szwajcar Roger Federer podczas kończącego sezon turnieju ATP World Tour Final w Londynie występuje nie tylko w roli lidera rankingu tenisistów, ale i ojca, który od kilku miesięcy łączy wyczynowy sport z nową rolą.

"Nie jest łatwo pogodzić to wszystko, ale myślę, że radzę sobie z tym całkiem dobrze. Bycie ojcem to poważne zadanie i nowy rozdział w moim życiu, ale także niesamowita radość i zabawa" - powiedział Federer w Londynie.

Reklama

"Trudno opisać wszystkie uczucia towarzyszące oczekiwaniu na dzieci, ich narodzinom i temu, co dzieje się później. One zmieniają wszystko i tworzą nowy porządek, któremu trzeba się podporządkować" - dodał.

W lecie tenisiście z Bazylei urodziły się córki, bliźniaczki. Kilka dni po tym umieścił na swoim profilu na Facebooku zdjęcie dzieci leżących na kolanach rodziców.

"To niebywałe uczucie, kiedy trzymam je na rękach, a czas spędzony z nimi i Mirką w domu pozwala zapomnieć o wszystkich porażkach, ale i zwycięstwach. Trochę inaczej patrzę już na tenis, który mnie wciąż bawi, ale nie jest już jedyny na mojej liście priorytetów" - powiedział Federer, który w marcu ożenił się z byłą tenisistką Miroslavą Vavrinec.

To osoba, która od lat mu towarzyszyła, najpierw jako menedżerka, później partnerka życiowa, a teraz żona. To ona w znacznej mierze miała wpływ na zmianę wizerunku Federera, który teraz należy do ikon sportowej mody. To ona też wymyśliła mu specjalną linię białych strojów, nawiązujących do wimbledońskiej tradycji i korzeni "białego sportu".

"Grając w Wimbledonie trudno uciec od tradycji i elegancji, która była kiedyś bardziej widoczna w tenisie. Wiele się zmieniło: stroje, technika gry, wzory zachowania na korcie. Mnie trochę brakuje tego, co było kiedyś, dlatego białym strojem na All England Club staram się nawiązać do pięknej przeszłości" - powiedział Federer.

Odkąd Szwajcarowi urodziły się córki nieco rzadziej gra w turniejach ATP i można chwilami odnieść wrażenie, że jest nieco zdekoncentrowany na korcie. We wrześniu przegrał w finale US Open z Argentyńczykiem Juanem Martinem del Potro.

Po nieudanej obronie tytułu w Nowym Jorku długo odpoczywał, a w październiku poniósł nieoczekiwane porażki we wczesnych fazach turniejów w rodzinnej Bazylei i w paryskiej hali Bercy.

"Przegrywanie to część tenisa, choć jak każdy wolę zwycięstwa. Ale nie robiłbym z tego wielkiego problemu. W tym roku gram o wiele lepiej, niż w poprzednim, więc nie mogę narzekać. Wiele w moim życiu się zmieniło, a najbardziej moje spojrzenie na świat" - powiedział Federer.

Ubiegły sezon był dla Szwajcara dość trudny, bowiem zaczął ponosić nieoczekiwane porażki, często z dużo niżej notowanymi rywalami i stracił po ponad czterech latach prowadzenie w rankingu ATP na rzecz Rafaela Nadala.

Na dodatek właśnie za sprawą Hiszpana przeżył największe rozgoryczenie w karierze - porażkę w finale Wimbledonu, który wygrywał w latach 2003-07. W tym sezonie ponownie triumfował na londyńskiej trawie.

"Już prawie zapomniałem o tamtym meczu, choć wtedy długo nie mogłem się po nim pozbierać. Lubię Wimbledon. To drugie wśród najważniejszych miejsc dla mnie na świecie, zaraz po moim domu. Jeszcze niedawno było odwrotnie, ale teraz to właśnie dom jest najważniejszy" - powiedział Federer.

Występ w tegorocznym ATP World Tour Finals Szwajcar rozpoczął w niedzielę wieczorem, od wygranej 4:6, 7:5, 6:1 z Hiszpanem Fernando Verdasco w meczu grupy A. W Londynie Federer nie mieszka, jak wszyscy uczestnicy w hotelu usytuowanym nad Tamizą vis a vis Big Bena i gmachu parlamentu, lecz w wynajętym apartamencie.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Ojców | tour | ojciec | ATP | roger federer | Federer | Guerreiro Roger

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje