Radwańska: Nigdy nie miałam konferencji o trzeciej w nocy

Agnieszka Radwańska przegrała z Rosjanką Marią Szarapową 7:5, 5:7, 5:7. Jej drugi mecz w turnieju masters - WTA Championships w Stambule zakończył się po godzinie drugiej w nocy. - Po czymś takim potrzebuję czasu na wyciszenie - podkreśliła polska tenisistka.

- Jeszcze nigdy nie miałam prawie o trzeciej w nocy konferencji prasowej. Ja niestety mam tak, że długo nie mogę zasnąć po czymś takim. Szczególnie po takim meczu i o tej porze, gdzie adrenalina utrzymuje się jeszcze przez parę godzin. Na pewno przed szóstą nawet nie będę próbowała zasypiać - powiedziała Radwańska.

Reklama

Polka i Rosjanka zaczęły rozgrzewkę krótko przed godziną 23 w środę, ostatnią piłkę rozegrały kilka minut po drugiej w nocy. Mecz w sumie trwał trzy godziny i 12 minut.

- Ten mecz mnie dużo kosztował, to czuć w kościach. Ponad trzy godziny na korcie i to tak późno. No ale tak wyszło, że nie tylko mój mecz był dziś tak długi. Dość późno wyszłam na kort, cóż tak bywa, o prostu padło na mnie, właściwie na nas dwie - stwierdziła Radwańska.

Wcześniej w trzysetowym maratonie Białorusinka Wiktoria Azarenka pokonała w Grupie Czerwonej Niemkę o polskich korzeniach Angelique Kerber, w ciągu trzech godzin i sześciu minut.

- Chociaż tyle, że jutro jest dzień wolny, właściwie już dzisiaj jest ten dzień wolny, bo jest już przecież czwartek. Zobaczymy czy to wystarczy na odpoczynek. Na pewno więc muszę przesunąć dzisiejszy trening na późniejszą godzinę. Zresztą trudno to będzie nazwać treningiem, raczej będzie to odbicie kilku piłek na rozruch. Więcej czasu spędzę pewnie na odnowie fizycznej i masażu - powiedziała Radwańska.

Spotkanie z Szarapową było jednym z najtrudniejszych w karierze 23-letniej krakowianki. Wcześniej tylko raz kończyła grę po północy - dokładnie o 1.15 - podczas halowego turnieju w Paryżu. W 2009 roku wygrała wówczas z Rosjanką Alisą Klejbanową 6:7 (5-7), 6:4, 6:2

- Na pewno mecz z Marią był bardzo dobry i to do samego końca. Tak naprawdę grałyśmy na wysokim poziomie chyba przez cały czas, a każdy set decydował się dosłownie kilkoma piłkami. Każdy zacięty gem, każda wymiana grana na sto procent. Zresztą to nawet było widać po czasie jaki spędziłyśmy na korcie. Oczywiście była szansa w drugim secie, gdy wyszłam na 4:2, ale się nie udało go zamknąć - oceniła swój drugi pojedynek w imprezie Radwańska.

Polka zajmuje drugie miejsce Grupie Białej za Szarapową, która zapewniła już sobie awans do półfinału. Polka też ma na to szanse, ale musi w piątek wygrać z Sarą Errani, z którą ma korzystny bilans 5-1. W czwartek wieczorem Włoszkę debiutującą w turnieju masters czeka spotkanie z Australijką Samanthą Stosur.

- Zapowiada się kolejny trudny mecz. Nawierzchnia tu jest bardzo wolna i szorstka, więc piłki się szybko ścierają i słabo lecą. Czyli wolny kort, wolne piłki, no i Errani, która gra głównie na przerzut. Czasowo może więc być podobnie do dzisiejszego spotkania. Będę musiała grać agresywnie i skracać wymiany. To będzie kluczem do wygrania jutrzejszego meczu, bo przecież mamy już czwartek - stwierdziła Radwańska.

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | tenis | Maria Szarapowa | WTA | WTA tour

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje