- Plecy bolały mnie już w trzecim secie meczu z Ljubiciciem. Byłem na dwóch masażach wczoraj i dziś rano czułem się dobrze. Niestety w drugim secie ból znów dał znać o sobie - powiedział INTERIA.PL Michał Przysiężny po porażce w II rundzie Wimbledonu.

Zdjęcie

Michał Przysiężny /AFP
Michał Przysiężny
/AFP
Polak przegrał w środę z Yen-Hsun Lu z Tajwanu 4:6, 6:7 (7-9), 3:6 i w ten sposób zakończył się wimbledoński debiut Przysiężnego, który dopiero po raz drugi w karierze zakwalifikował się na podstawie rankingu do turnieju głównego w Wielkim Szlemie. Pierwszy raz udało mu się to przed miesiącem, gdy odpadł w pierwszej rundzie na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w Paryżu.

Wcześniej, w sierpniu 2007 roku, przebił się przez eliminacje US Open, ale później przegrał również pierwszy mecz. Natomiast w Londynie sprawił w poniedziałek sporą niespodziankę eliminując w trzech setach Chorwata Ivana Ljubicica, rozstawionego z numerem 17.

Przysiężny jest obecnie sklasyfikowany na 94. miejscu w rankingu ATP World Tour, a Lu jest 80. Było to ich pierwsze spotkanie.

Reklama

- Słabo zacząłem to spotkanie. Zburzyło to moją pewność siebie - powiedział po meczu polski tenisista. - Trochę lepiej było w drugiej partii, szkoda, że nie wykorzystałem trzech piłek setowych. Gdybym miał wygrać ten mecz, to tylko w trzech setach. Trzecia partia już bez komentarza. Zabrakło szybkości, abym mógł z nim powalczyć. Lu był szybki na korcie, szybszy niż Ljubicić, zagrał dobry mecz. W wielu elementach był lepszy. Wygrał zasłużenie. Do US Open nie będę już grał w challengerach, tylko większych turniejach. Trzeba spróbować sił z silniejszymi. Teraz trzy tygodnie potrenuję w domu, potem czeka mnie seria turniejów w USA - wyjaśnił Przysiężny.

- W pełni sił mogłeś wygrać z Yen-Hsun Lu?

- Jeśli już, to w trzech setach. Na pewno mógłbym bardziej powalczyć. Inaczej by mi się grało, gdybym wygrał pierwsze dwie partie. Długo już nie miałem problemów z plecami. Kontuzja odezwała się po Pucharze Davisa. Poleciałem do Japonii, tam mnie pobolewały. Powszechnie wydaje się, że trawa jest miękka i przyjazna dla tenisistów. Tymczasem wielu zawodników narzeka na kontuzje kolan, pleców. Tu nie ma poślizgu, trzeba wyhamowywać prędkość, kiedy biegnie się do piłki - dodał Polak.

Wimbledon: Przysiężny odpadł w drugiej rundzie

Artykuł pochodzi z kategorii: Tenis

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Dwór Oliwski gotowy na przyjęcie Niemców

    Dwór Oliwski jest gotowy na przyjęcie reprezentacji Niemiec, która właśnie ten gdański pięciogwiazdkowy hotel wybrała na swoje centrum pobytowe. Pierwsi goście powinni pojawić się już... więcej