Nowa trenerka Marty

- Pierwszy raz w życiu dostałam bilet w jedną stronę. Dlaczego? Bo jeszcze nie wiem, jak długo popracuję z Martą. Może dwa tygodnie, a może dwa lata - powiedziała w "Przeglądzie Sportowym" Iwona Kuczyńska, nowa trenerka Marty Domachowskiej.

- Może ze mnie zrezygnuje, bo będę za twarda, za miękka, zbyt agresywna. Zobaczymy. To moja podopieczna jest bossem! - dodał Kuczyńska, która kilka lat temu pracowała z Magdaleną Grzybowską.

Reklama

- Zaczęło się od niewinnego SMS-a, życzyłam jej powodzenia na turnieju w Miami. Później zaprosiłam Martę na święta do mojej akademii na Florydzie, wzięłam na kort dwa, trzy razy i chyba... pomogłam. Marta psychicznie nie była gotowa na sukcesy, ale szybko się przełamała. W spotkaniu z Venus Williams trzymała już głowę wysoko, tak jak powinna. Nawet robiąc trzy podwójne błędy w gemie, potrafiła go wygrać. To jest materiał na gwiazdę - podkreśliła. Domachowska spotkała się z Venus Williams w III rundzie turnieju WTA Amelia Island. Po zaciętej walce zawodniczka warszawskiej Mery przegrała 6-3, 4-6, 2-6.

Do ustalenia pozostały jeszcze szczegóły współpracy ze sponsorem tenisistki Kazimierzem Jannaszem.

- To są detale, wszystko jest do ustalenia. Dla mnie najważniejsze wydaje się jednak przekazanie Marcie optymizmu, wskazanie jej nieba i klucza do drzwi, przez które wchodzi się do elity. Bo to, czy się tam znajdzie, zależy wyłącznie od niej. Potencjał ma ogromny, ale przed turniejem J&S Cup na Warszawiance trzeba popracować na serwisem i wolejem - mówiła Kuczyńska.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: pierwszy raz | trenerka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama