Łukasz Kubot i Austriak Oliver Marach odpadli w pierwszej rundzie wielkoszlemowego turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa (z pulą nagród 17,520 mln euro). Przegrali w środę z amerykańskimi tenisistami Scottem Lipskym i Rajeevem Ramem 4:6, 6:7 (5-7).

Zdjęcie

Łukasz Kubot /AFP
Łukasz Kubot
/AFP
W pierwszym secie kluczowe dla Amerykanów było przełamanie serwisu Kubota w drugim gemie. Przewagę jednego "breaka" utrzymali do końca. Natomiast w drugiej partii obie pary utrzymywały konsekwentnie swoje podania i doszło do tie-breaka. W decydującej rozgrywce Lipsky i Rajeev wykorzystali pierwszą piłkę meczową po godzinie i 33 minutach gry.

- Miałem dzisiaj słabszy dzień, przede wszystkim słabiej returnowałem. Przeciwnicy za to bardzo dobrze serwowali i świetnie grali przy siatce, czym wywierali na nas presję. My dzisiaj nie mieliśmy żadnego uderzenia, którym moglibyśmy zdobywać łatwe punkty. No i nie mogliśmy złapać rytmu, bo do tego potrzebujemy dłuższych wymian. Cóż wczorajszy długi mecz był bardzo wyczerpujący fizycznie i psychicznie, więc na pewno miał jakiś wpływ na moją grę dzisiaj. Ale w sumie jednak czułem się dziś dość dobrze, lepiej niż bym się spodziewał - powiedział Kubot, który występuje w Paryżu także w singlu.

Do turnieju głównego przebił się przez trzy rundy eliminacji. Natomiast we wtorek tenisista sklasyfikowany na 122. miejscu w rankingu ATP World Tour sprawił sporą niespodziankę eliminując rozstawionego z numerem 11. Hiszpana Nicolasa Almagro 3:6, 2:6, 7:6 (7-3), 7:6 (7-5), 6:4. W czwartek na jego drodze stanie Argentyńczyk Carlos Berlocq, 63. na świecie. Polak pokonał go dwa razy w trzech dotychczasowych spotkaniach.

Reklama

- Szkoda porażki w deblu, bo stracimy z Oliverem trochę punktów. Przed rokiem byliśmy tu przecież w ćwierćfinale. Ale trudno, raz się wygrywa, raz przegrywa. Teraz koncentruję się na występie w singlu, bo muszę jutro zagrać jak najlepszy tenis. Dla mnie korzystniej byłoby, gdyby było sucho i słonecznie, ale zapowiadają załamanie pogody. Mokry kort i cięższe przez to piłki spowalnią grę, a to będzie sprzyjać jemu. Na pewno muszę zagrać agresywnie i dużo chodzić to siatki, w sumie dość podobnie jak z Almagro - powiedział Kubot.

- Chyba mogę powiedzieć, że jestem w formie, skoro wygrałem tu już cztery mecze. Nie wiem tylko do końca, czy wcześniejsza gra w eliminacjach pomaga mi, czy też wyjdzie w pewnym momencie zmęczenie. Przyleciałem do Paryża prosto z Rzymu, gdzie z Oliverem doszliśmy do półfinału. Dość późno, bo właściwie na dzień przed startem kwalifikacji, w których zawodnicy walczą o wszystko, nie odpuszczają żadnej piłki. Tam są zawsze najcięższe mecze - dodał.

Od trzech lat Kubot skutecznie łączy grę w singlu, w którym był już sklasyfikowany na 41. miejscu na świecie, z deblem. Z Marachem w ostatnich dwóch sezonach kwalifikowali się jako jedna z ośmiu par do turnieju ATP World Tour Finals w hali O2 Arena w Londynie.

- Nigdy nie zastanawiam się co jest ważniejsze. Dzięki dobrym wynikom w deblu poprawiłem swoje osiągnięcia w singlu i na odwrót. Dlatego zamierzam się nadal koncentrować na obydwu rzeczach, bo nigdy nie wiadomo jak się to w życiu ułoży. Dzisiaj mnie i Oliverowi nie wyszło, ale takie porażki się zdarzają i trzeba iść dalej. Być może, jak sporo spadnę w rankingu singlowym, to będę więcej grać wtedy w deblu, ale na razie nie myślę o tym - powiedział tenisista z Lubina.

W Paryżu wciąż wszyscy zastanawiają się, czy Roland Garros po raz szósty wygra Hiszpan Rafael Nadal, czy też niepokonany w tym roku Serb Novak Djoković.

- Moim cichym faworytem jest Roger Federer, bo sprzyjają mu szybkie piłki, którymi w tym roku gramy. Owszem nie można nikogo lekceważyć, ale dla mnie Szwajcar jest "czarnym koniem" - dodał.

Wieczorem na kort nr 14. wyjdą Fyrstenberg i Matkowski, a ich rywalami będą Francuzi Julien Benneteau i Nicolas Mahut.

Wynik spotkania 1. rundy gry podwójnej:

Scott Lipsky, Rajeev Ram (USA) - Łukasz Kubot, Oliver Marach (Polska, Austria, 7.) 6:4, 7:6 (7-5)

Artykuł pochodzi z kategorii: Tenis

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również

  • Dwór Oliwski gotowy na przyjęcie Niemców

    Dwór Oliwski jest gotowy na przyjęcie reprezentacji Niemiec, która właśnie ten gdański pięciogwiazdkowy hotel wybrała na swoje centrum pobytowe. Pierwsi goście powinni pojawić się już... więcej