Łukasz Kubot awansował do drugiej rundy wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie (pula nagród 14,6 mln funtów). Polski tenisista pokonał Francuza Arnauda Clementa 6:4, 6:2, 3:6, 5:7, 6:4. Mecz trwał trzy godziny i 23 minuty. Teraz polski tenisista trafi na Chorwata Ivo Karlovicia.

Zdjęcie

Łukasz Kubot /AFP
Łukasz Kubot
/AFP
29-letni Polak, sklasyfikowany na 94. miejscu w rankingu ATP World Tour, przebił się wcześniej przez trzy rundy eliminacji. Nie zakwalifikował się do turnieju głównego, ponieważ w chwili zamknięcia listy zgłoszeń znajdował się w połowie drugiej setki klasyfikacji.

Natomiast starszy o cztery lata Clement jest obecnie 138. na świecie, a 15. z rzędu start w Londynie umożliwili mu organizatorzy przyznając "dziką kartę". Po raz pierwszy tenisiści wyszli na kort numer 15 w poniedziałek po południu, ale przy stanie 5:4 i 15-15 dla Polaka, przy jego serwisie, grę przerwał deszcz.

Kluczowe dla losów tej partii było przełamanie podania Francuza w dziewiątym gemie. Po wznowieniu gry rywal zdobył pierwszy punkt, ale przegrał trzy następne i całego seta. W drugim Kubot zdobył dwa "breaki" - na otwarcie i na 4:1, a przewagę tę utrzymał do końca.

Reklama

Przed trzecim setem obaj tenisiści udali się na chwilę do łazienki, a po powrocie na kort nieoczekiwanie inicjatywę w grze zaczął przejmować Clement. Wygrał go dzięki jedynemu przełamaniu serwisu przeciwnika w drugim gemie. Taki rozwój wydarzeń wyraźnie zdekoncentrował Polaka, który trochę się pogubił na początku drugie partii.

Doszły do tego nerwy przy kilku szczęśliwie wygranych piłkach przez Francuza po taśmie i dwukrotnie Polak stracił swoje podanie - na 0:1 i 1:4. W chwili złości Kubot dwukrotnie wymienił ostrzejsze uwagi z czeskim trenerem Janem Stocesem, ale nagle zaczął chodzić do siatki i narzucił swój styl gry rywalowi. Skutkiem agresywnego tenisa były cztery zdobyte gemy i prowadzenie 5:4.

Wtedy nastąpił zryw Clementa, który rozstrzygnął na swoją korzyść następne trzy gemy i doprowadził do piątego seta. W jego trakcie z sąsiedniego kortu dobiegały salwy radości i głośne oklaski dopingujące Brytyjką Elenę Baltachę.

Decydujący set był bardzo wyrównany, choć po Polaku widać było wyraźnie zmęczenie trzema ciężkimi meczami w eliminacjach. W końcówce dwukrotnie łapały go skurcze, a w całym meczu trzykrotnie się pośliznął na trawie i w efektowny sposób na nią upadał, ale nie odniósł żadnej kontuzji.

Obaj tenisiści konsekwentnie skupiali się na utrzymywaniu własnych serwisów, ale tę serię przerwał Kubot. Prowadząc 5:4, przy podaniu Francuza, wybronił się ze stanu 30-40, zdobywając ostatnie trzy punkty. Po wygranej tradycyjnie odtańczył kankana, zgodnie z umową, jaką zawarł ze Stocesem na początku sezonu, gdy rozpoczynali współpracę. Umówili się wówczas, że będzie to robił po każdym ważnym zwycięstwie w największych turniejach.

- To był bardzo ważny mecz, bo Clement jest bardzo doświadczonym zawodnikiem i zawsze ciężko go pokonać. Łukasz zasłużył na zwycięstwo, grał aktywnie, a słabszy moment miał jedynie w czwartym secie. Miał wyraźny dołek i na chwilę się zdekoncentrował, a Arnaud grał wtedy po prostu świetnie. Wtedy też wyszło jego ogromne doświadczenie, wykorzystywał każdą możliwość, żeby wytrącić Łukasza z rytmu: krytykował dzieci do podawania piłek, kłócił się z sędzią, ciągle mu coś przeszkadzało na trybunie, albo a korcie. Na szczęście w piątym secie Łukasz wrócił do swojej gry i wygrał - powiedział Stoces.

Kolejnym rywalem tenisisty z Lubina będzie Karlović, który wygrał pierwszego seta 7:5 z Serbem Janko Tipsareviciem (nr 23.), a w drugim przy stanie 3:1 jego rywal skreczował. Kubot i Chorwat spotkali się do tej pory tylko raz. W 2009 roku na ziemnym korcie w Belgradzie Polak w dwóch setach pokonał mierzącego ponad dwa metry zawodnika z Bałkanów.

Trochę krócej, godzinę i 42 minuty, na korcie przebywał Roger Federer. sześciokrotny zwycięzca Wimbledonu we wtorek poradził sobie z Michaiłem Kukuszkinem. Szwajcar pokonał Kazacha 7:6 (7-2), 6:4, 6:2.

Problemów z awansem nie miał także Andy Roddick. Rozstawiony z ósemką Amerykanin wygrał z Niemcem Andreasem Beckiem 6:4, 7:6 (8-6), 6:3.

Amerykanin John Isner w dwie godziny pokonał Francuza Nicolasa Mahuta. To o dziewięć godzin krócej niż rok temu na tym samym etapie rozgrywek.

W poprzedniej edycji imprezy na kortach The All England Lawn Tennis and Croquet Club w Londynie Isner pokonał w pierwszej rundzie Mahuta, w rozgrywanym przez trzy dni pojedynku 6:4, 3:6, 6:7 (7-9), 7:6 (7-3), 70:68. Potrzebował do tego 11 godzin i pięciu minut. Był to najdłuższy pojedynek w historii tenisa.

Tym razem Isner szybko wyeliminował rywala, choć pierwsze i trzecie starcie rozstrzygnęło się dopiero w tie-breaku. Amerykanin wygrał 7:6 (7-4), 6:2, 7:6 (8-6).

Wyniki meczów 1. rundy:

Łukasz Kubot (Polska) - Arnaud Clement (Francja) 6:4, 6:2, 3:6, 5:7, 6:4

Roger Federer (Szwajcaria, 3.) - Michaił Kukuszkin (Kazachstan) 7:6 (7-2), 6:4, 6:2

Bernard Tomic (Australia) - Nikołaj Dawydienko (Rosja, 29.) 7:5, 6:3, 7:5

Fernando Verdasco (Hiszpania, 21.) - Radek Stepanek (Czechy) 2:6, 4:6, 6:3, 7:6 (8-6), 9:7

Lu Yen-hsun (Tajwan) - Tommy Robredo (Hiszpania) 6:4, 6:4, 6:1

Ivan Ljubicić (Chorwacja) - Marin Cilić (Chorwacja, 27.) 7:6 (7-2), 3:6, 6:3, 6:4

Victor Hanescu (Rumunia) - Jaroslav Pospisil (Czechy) 6:4, 6:3, 6:2

Juan Martin del Potro (Argentyna, 24.) - Flavio Cipolla (Włochy) 6:1, 6:4, 6:3

Andy Roddick (USA, 8.) - Andreas Beck (Niemcy) 6:4, 7:6 (8-6), 6:3

Tobias Kamke (Niemcy) - Blaz Kavcic (Słowenia) 6:3, 7:6 (7-4), 5:7, 6:1

Guillermo Garcia-Lopez (Hiszpania, 26.) - Andriej Gołubiew (Kazachstan) 6:3, 6:3, 0:0 - krecz Gołubiewa

Ivo Karlović (Chorwacja) - Janko Tipsarević (Serbia, 23.) 7:5, 3:1 - krecz Tipsarevica

Juan Ignacio Chela (Argentyna, 25.) - Marinko Matosevic (Australia) 6:4, 6:4, 6:7 (6-8), 6:2

Gilles Simon (Francja, 15.) - Edouard Roger-Vasselin (Francja) 4:6, 6:4, 6:3, 7:6 (7-3)

Sergiej Stachowski (Ukraina) - Daniel Cox (W. Brytania) 6:2, 6:4, 6:4

Robin Haase (Holandia) - Pere Riba (Hiszpania) 6:4, 6:4, 6:4

Olivier Rochus (Belgia) - Kenny De Schepper (Francja) 6:7 (6-8), 3:6, 6:3, 6:1, 6:4

David Ferrer (Hiszpania, 7.) - Benoit Paire (Francja) 6:4, 6:4, 6:4

Ryan Harrison (USA) - Ivan Dodig (Chorwacja) 7:6 (7-5), 6:0, 7:5

Karol Beck (Słowacja) - Carlos Berlocq (Argentyna) 4:6, 7:6 (8-6), 4:6, 6:2, 6:4

Fernando Gonzalez (Chile) - Oleksandr Dołgopołow (Ukraina, 22.) 6:3, 6:7 (6-8), 7:6 (7-3), 6:4

Rik De Voest (RPA) - Ruben Ramirez Hidalgo (Hiszpania) 6:2, 6:3, 6:2

Jo-Wilfried Tsonga (Francja, 12.) - Go Soeda (Japonia) 6:3, 7:6 (7-4), 6:2

Nicolas Almagro (Hiszpania, 16.) - Jarkko Nieminen (Finlandia) 6:7 (5-7), 6:3, 6:4, 6:4

John Isner (USA) - Nicolas Mahut (Francja) 7:6 (7-4), 6:2, 7:6 (8-6)

Somdev Devvarman (Indie) - Denis Gremelmayr (Niemcy) 6:4, 4:2, krecz Gremelmayra

Michaił Jużny (Rosja, 18.) - Juan Monaco (Argentyna) 4:6, 6:2, 6:2, 4:6, 6:4

David Nalbandian (Argentyna, 28.) - Julian Reister (Niemcy) 7:5, 6:2, 6:3

Adrian Mannarino (Francja) - Conor Niland (Irlandia) 4:6, 6:4, 7:6 (9-7), 3:6, 6:4

Robin Soderling (Szwecja, 5.) - Philipp Petzschner (Niemcy) 6:4, 6:4, 2:6, 7:6 (7-5)

Lleyton Hewitt (Australia) - Kei Nishikori (Japonia) 6:1, 7:6 (7-4), 6:7 (7-9), 6:3

Igor Andriejew (Rosja) - Tejmuraz Gabaszwili (Rosja) 6:4, 7:6 (7-5), 6:7 (4-7), 4:6, 6:3

Florian Mayer (Niemcy, 20.) - Daniel Evans (Wielka Brytania) 7:6 (7-5), 7:6 (7-1), 3:6, 6:4

Xavier Malisse (Belgia) - Mischa Zverev (Niemcy) 6:2, 6:3, 6:2

Juergen Melzer (Austria, 11.) - Alejandro Falla (Kolumbia) 3:6, 7:6 (7-5), 6:2, 6:2

Viktor Troicki (Serbia, 13.) - Maximo Gonzalez (Argentyna) 3:6, 6:0, 7:6 (7-3), 6:3

Ricardo Mello (Brazylia) - Frank Dancevic (Kanada) 3:6, 3:6, 6:4, 7:6 (8-6), 6:2

Michael Llodra (Francja, 19.) - James Ward (Wielka Brytania) 6:3, 7:6 (7-4), 6:3

Marcos Baghdatis (Cypr, 32.) - James Blake (USA) 6:4, 6:2, 6:7 (5-7), 4:6, 6:4

Andreas Seppi (Włochy) - Albert Montanes (Hiszpania) 6:4, 6:4, 7:5

Novak Djoković (Serbia, 2.) - Jeremy Chardy (Francja) 6:4, 6:1, 6:1

Artykuł pochodzi z kategorii: Tenis

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również

  • Mityng w Dessau: Michalski skoczył o tyczce 5,62 i wygrał

    Czwarty zawodnik mistrzostw świata w Daegu Łukasz Michalski (SL WKS Zawisza Bydgoszcz) wynikiem 5,62 wygrał konkurs skoku o tyczce w niemieckim Dessau. Do olimpijskiego minimum zabrakło mu 10 cm. więcej