Była numer 1 światowego tenisa Martina Hingis nie pójdzie w ślady Belgijek (Clijsters oraz Henin) i nie powróci na korty. Szwajcarka była idolką Agnieszki Radwańskiej.

Zdjęcie

Martina Hingis /AFP
Martina Hingis
/AFP
29-letnia Hingis, która zrezygnowała z wyczynowej gry po dwuletnim zawieszeniu w 2007 roku za używanie kokainy, przyznała, że jest bardzo zadowolona ze swego nowego życia.

"Mam miły dom, cztery konie. Gdy uprawiałam wyczynowo tenis - nie miałam życia" - powiedziała dziennikarzowi francuskiego dziennika sportowego "L'Equipe". Dodała, że gdyby nawet nie miała pozytywnego wyniku testu antydopingowego, prawdopodobnie również zrezygnowałaby z dalszej kariery.

"Gdybym wygrała cztery turnieje wielkoszlemowe, może kontynuowałabym przygodę z rakietą. Ale to była faza schyłkowa kariery. Potem zostałam zawieszona na dwa lata i tak to się potoczyło" - wspomniała w rozmowie.

Reklama

Hingis, która 209 tygodni utrzymywała się na pierwszym miejscu w rankingu światowym WTA i pięć razy triumfowała w turniejach wielkoszlemowych, przyznała, że mocno przeżyła swe zawieszenie. "Nie miałam prawa uczestniczyć w żadnych imprezach, w żadnym olimpijskim sporcie. Nie mogłam się pokazać w zawodach jeździeckich, nawet na poziomie amatorskim".

Szwajcarka wycofała się z kortów po raz pierwszy w 2002 roku z powodu kontuzji stopy i nóg. Gdy wróciła do sportu w 2006 roku dotarła do ćwierćfinałów dwóch turniejów wielkoszlemowych i wygrała dwa mniej prestiżowe turnieje. Sezon zakończyła na siódmym miejscu w rankingu WTA.

Artykuł pochodzi z kategorii: Tenis

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również