Fyrstenberg - Matkowski: Wierzymy w zwycięstwo

Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, rozstawieni z numerem piątym, zmierzą się z Czechem Martinem Dammem i Szwedem Robertem Lindstedtem w niedzielnym finale gry podwójnej w turnieju tenisistów rangi ATP Tour na twardych kortach w Waszyngtonie (z pulą nagród 1,402 mln dol.).

Polscy tenisiści pokonali w półfinale 7:6 (8-6), 7:6 (7-5) amerykańsko-słowacką parę Travis ParrottFilip Polasek. "Mieli dzisiaj świetny dzień i praktycznie wszystko im się udawało. My byliśmy parę razy w trudnej sytuacji, ale ratowaliśmy się dzięki serwisom. To właśnie to uderzenie zadecydowało o zwycięstwie. Poza tym graliśmy przy pełnych trybunach, do tego mecz był transmitowany przez telewizję" - powiedział Fyrstenberg.

Reklama

"Wierzymy w zwycięstwo, ale niezależnie od wyniku finału, to dobrze rozpoczęliśmy sezon na twardych kortach. Przeciwnicy są do pokonania, choć przyznam, że to silna para i budzi respekt. Kort twardy to moja ulubiona nawierzchnia, więc jestem pełen optymizmu przed kolejnymi startami. Liczymy, że amerykańskie tournee pozwoli nam zarobić sporo punktów do rankingu" - dodał Matkowski.

W tym roku Polacy przegrali z parą Polasek-Parrott w marcu w pierwszej rundzie w Miami, ale za to pokonali ją w finale czerwcowego turnieju w Eastbourne.

"Lubię grać w stanach, chociaż już kilka razy linie lotnicze gubiły tu mój bagaż, no i trudno tu zjeść golonkę. Debel jest tu bardzo popularny, bardziej niż w Europie. Widownia zawsze dopisuje, a półfinały i finał z reguły jest pokazywany w telewizji. Dużym problemem są jedynie hotele, często położone przy autostradzie. Do tego, żeby zjeść coś lepszego trzeba ruszyć gdzieś dalej" - powiedział Fyrstenberg.

Od początku turnieju w Waszyngtonie panują wysokie temperatury i wszystkie mecze rozgrywane są przy upalnej pogodzie, więc gry rozpoczynają się o godzinie 16, a kończą po północy.

"O tej porze roku Waszyngton to chyba jedno z najbardziej gorących miejsc. Cały czas grubo ponad 30 stopni i do tego wilgotność, że po dziesięciu minutach na korcie jestem cały mokry. Podobnie było rok temu na igrzyskach w Pekinie. Bardzo ciężko się gra w takich warunkach, dlatego zamiast ulubionych białych owijek Babolata zakładam tu tourna grip, które lepiej pochłaniają pot. Używają ich choćby Andy Roddick czy Daniel Nestor, który przegrał ze mną zakład o wyniki dwóch meczów w NBA, więc dostałem je od niego za darmo" - powiedział Matkowski.

"W Waszyngtonie na każdym kroku stoją pomniki poprzednich prezydentów USA. Na każdym rogu można spotkać posągi Lincolna, Washingtona, Reagana czy J.F.K. Jeden z taksówkarzy mówił mi, że jest tu drugi największy cmentarz w stanach, gdzie pochowanych jest wielu żołnierzy, którzy zginęli w Wietnamie. Po turnieju mam nadzieję odwiedzić kilka miejsc z przewodnika" - dodał.

Ze względu na upały debliści po treningach i meczach wracają do klimatyzowanym hotelu, gdzie dużo czasu spędzają przed komputerem.

"Ostatnio przekonujemy się jakie możliwości niesie za sobą internet, a idealną odskocznią jest twitter czy blip, albo rozbudowywanie profilu na facebooku. Poza tym swoje wrażenia opisujemy w dłuższych tekstach na naszym nowym blogu frytamatka.blox.pl. To fajna zabawa i mamy dzięki temu kontakt z kibicami" - powiedział Fyrstenberg.

Polski debel ma w dorobku dziewięć zwycięstw w imprezach rangi ATP Tour, odniesionych na wszystkich nawierzchniach. W Wielkim Szlemie najdalej doszedł do półfinału Australian Open w 2006 roku i dwukrotnie zakwalifikował się do kończącego sezon Masters Cup.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje